poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 16 "Szkoda to tylko udawanie..."

* Z pkt. Elizabeth*

Po przygotowaniu Jade sama poszłam się przygotować. Ubrałam moją ulubioną sukienkę, choć wolę spodnie, ale poświęcę się dla Logana. Uczesałam się i umalowałam się. Później ubrałam buty i zeszłam do salonu.
-Uuu...Pani Henderson!-zachichotały dziewczyny, a ja teraz wiem jak czuję się Jade.
-Bardzo śmieszne!-zadzwonił dzwonek do drzwi i ruszyłam otworzyć. Hej!-przywitałam Logana.
-Hej! Możemy iść?-uśmiechnął się.
-Jasne, tylko wezmę torebkę.-zabrała wymieniony przedmiot, pomachałam dziewczyną i ruszyliśmy do jego samochodu.
-Ślicznie wyglądasz!-powiedział i uśmiechnął się, gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
-Dziękuję!-włączył silnik i ruszyliśmy. Logan.
-Tak?-spojrzał na mnie.
-Dlaczego ja mam udawać Twoją dziewczynę? A nie na przykład Meggie?
-Dobre pytanie.-uśmiechnął się. Ty ponieważ się zgodziłaś, a nie Meggie, ponieważ musiałbym się jej długo prosić.-znowu się uśmiechnął.
-No dobrze, a dlaczego nie Domi lub Jade?
-Czy ja naprawdę jestem taki zły i nie nadaję się na chłopaka?
-Nie.-pocałowałam go w policzek i od razu się rozpromienił.
                                                    Po 10 minutach byliśmy pod domem jego rodziców. Zadzwonił, a drzwi otworzyła jego mama.
-Cześć mamo!
-Dzień dobry!-uśmiechnęłam się.
-Dzień dobry! Wejdźcie.-zaprosiła nas do środka. Usiądźcie w jadalni.
Gdy już zajęliśmy miejsca przyszedł jego tata.
-Dzień dobry!-uśmiechnęłam się tak samo jak do pani Henderson.
-Dzień dobry!-odpowiedział i usiadł, a jego mama przyniosła i podała obiad.
-Och Elizabeth nawet nie wiesz jak się cieszymy z tego spotkania! Logan tyle o Tobie opowiadał.-uśmiechnęła się pani Henderson.
-Ja również się bardzo cieszę!-odwzajemniłam uśmiech.
-Ile już ze sobą jesteście?-tym razem odezwał się pan Henderson.
-Tato już mówiłem 2 miesiąc.-odezwał się Logan i przełknął roladę.
-A no tak. Moja skleroza.-zaśmiał się.
Rozmawialiśmy tak sobie jeszcze, aż Loganowi zadzwonił telefon.
-Mamo musimy lecieć!
-Ale obiecałam Ely pokazać zdjęcia.
-Mamo!
-Dobrze innym razem.-uśmiechnęła się i odprowadziła nas do drzwi.
Ubraliśmy się i powoli wychodziliśmy.
-Trzymaj się Ely.-uściskała mnie z całych sił jego mama. Do widzenia!
-Do widzenia!-pomachaliśmy jej i poszliśmy do samochodu.
-Pilny telefon?-spytałam, gdy wyjeżdżaliśmy z ulicy.
-Nie, to tylko Carlos.-uśmiechnął się.
-Wiesz, że ja bardzo chciałam zobaczyć te zdjęcia?
-Może, ale lepiej żeby nie.-wystawił język.
-Co ty takiego opowiedziałeś rodzicom?
-Nic.-uśmiechnął się.
-Logan!
-Jesteśmy!
-Wiesz co?!
-Co?-popatrzał na mnie jak szczeniak.
-To było udane spotkanie.-uśmiechnęłam się.
-Cieszę się. Chcesz je powtórzyć?
-Serio?!
-Czemu nie? Polubili Cię, a ty chciałaś obejrzeć zdjęcia.-uśmiechnął się.
-Okey, tylko nie przychodź z tą wiadomością tak późno.-też się uśmiechnęłam i otworzyłam drzwi.
-Ely?-odwróciłam się, a nasze usta złączyły się w pocałunku. Będziesz moją dziewczyną?-zapytał kiedy się odsunęliśmy.
-Jasne!-zarzuciłam mu ręce na szyję i znów złączyliśmy się w pocałunku, ale nie na długo, bo przerwał nam telefon.
-To Carlos.
-Lec.-pocałowałam go w policzek i wysiadłam.
                                                     Kiedy otworzyłam drzwi, zauważyłam, że dziewczyny oglądają TV.
-Hej!-przywitałam się wchodząc do salonu.
-Hej!-odrzuciły.
-Spotkanie udane?-spytała Jade.
-Jestem dziewczyną Logana Hendersona!-pisknęłam.
-Aaaaa...!!! Gratulacje!-zaczęłyśmy się przytulać i piszczeć.
Po ogarnięciu porozmawiałyśmy trochę jeszcze o spotkaniach moim i Jade, a po konwersacji każda poszła do siebie.

----------------------------------------
Hej! Jak się podobał rozdział? Tylko szczerze... Moim zdaniem jest do bani -.-. Może dlatego, że dopadło mnie jakieś chóbsko i ostatni tydzień ferii muszę leżeć w łóżku -.-  i chyba oszaleję. Ehhh.... Mniejsza.
Przepraszam jakby co za błędy, ale po prostu jestem wykończona i mogłam ich nie zauważyć :/.

Dobra nie użalam się już nad sobą, bo kto to chce czytać ^^. Rozpisywać się już też nie będę czekajcie wytrwale na nexta :).

Pozdrawiam Lena :*








poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 15 "Przeprosinowa "randka" "

Obudziłam się w salonie na kanapie. Rozciągnęłam się i spojrzałam na zegarek,który wisiała na ścianie.
-10!-spadłam z kanapy na Domi.
-Ała!-krzykiem obudziła Ely i Meg.
-Sorry!-pozbierałam się i pobiegłam na schody.
-Co się stało?-krzyknęła za mną Ely.
-Spotkanie!-odkrzyknęłam i wbiegłam do pokoju.
Zabrałam szybko ręcznik i sukienkę,a potem migiem do łazienki.
Po prysznicu wróciłam do pokoju,a tam czekała na mnie Elizabeth.
-Co...-zdziwiłam się.
-Siadaj! Zrobię Cię na bóstwo!-zrobiłam jak kazała i usiadłam na łóżku.
Gdy już skończyła zobaczyła się w lustrze. Makijaż był świetny,a fryzura nie miałam słów.
-Dziękuję!-przytuliłam ją.
-Zawsze do usług.-uśmiechnęła się.
Zbiegłam na dół. Meg i Domi siedziały w piżamach w kuchni.
-Jade ślicznie wyglądasz!-zawołały.
-Dziękuje! To zasługa Ely. A tak właściwie to która godzina?
-Za 5 minut 12!-odpowiedziała Domi.
-Co?!-ruszyłam do drzwi.
-Jade!-odwróciłam się. Czy ty przypadkiem czegoś nie zapomniałaś?-spytała Ely wyciągając w moją stronę szpilki (od aut. Oczywiście dwie ^^)
-Dzięki!-wzięłam od niej buty,ubrałam je i z całych sił ją uściskałam,ta tylko się zaśmiała. Nagle zadzwonił dzwonek. Odwróciłam się i otworzyłam,w drzwiach stał James.
-Jade! Ślicznie wyglądasz!-przywitał się i pocałował mnie w policzek.
-Dziękuję! Ty również niczego sobie.-uśmiechnęłam się i także pocałowałam go w policzek.
Pożegnałam się z dziewczynami i ruszyliśmy do jego samochodu.
-Na jaki film idziemy?-zapytałam,gdy zapalił silnik.
-Niespodzianka.-uśmiechnął się.
-No James!
-Zobaczysz!-znowu się uśmiechnął.
                                       Jak się okazało kino nie było daleko,bo jakieś 10 minut drogi. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do kina.
-To jak? Idziemy?-spytał wyciągając bilety z kieszeni.
-Jasne!-odpowiedziałam promiennie,a on przygarnął mnie do siebie i ruszyliśmy prosto do sali kinowej. Jak się okazało poszliśmy na film pt.: "Niesamowity Spider-man" w 3D. Zmroziłam go wzrokiem,a ten się zaśmiał. Wiem,że od zawsze lubi Spider-man'a,ale mógł wybrać jakiś inny film. W trakcie filmu na przykład gdy Peter Parker spadał w dół na pajęczynie przytulałam się do ramienia Jamesa,ponieważ nie wiem czemu,ale jakoś mnie to przerażało. Po zakończeniu filmu James zabrał mnie jeszcze do wykwintnej restauracji "Dragon Gold".
-Dragon.-zaśmiała się, a mój przyjaciel również,ale przy okazji się zarumienił.
Otworzył drzwi i mnie w nich przepuścił,a kelner stojący przy "bramce" (od aut. Wiecie o co mi chodzi? O takie coś jak jest w tych filmach i kelner stoi przy takim czymś ^^.) i zaprowadził nas do stolika. Usiedliśmy,przeglądnęliśmy menu i kelner przyjął nasze zamówienie.
-Jak podobał Ci się film?
-Świetny!
-Wiem,że pewnie oczekiwałaś czegoś innego,ale wiesz,że lubię Spider-man'a.
-Lubisz? Chyba uwielbiasz.-uśmiechnęłam się. A jak Twój związek?
-Dobrze.-uśmiechnął się. Jesteśmy ze sobą już dwa lata.
-Jak ma na imię ta szczęściara?-uśmiechnęłam się,bo trzeba było okazać jakieś pozytywne przekazy.
-Halston.-pokazał swoje białe ząbki.
-Jak się poznaliście?-drążyła temat.
-Na jednej z imprez.-uśmiechnęłam się,a kelner w tym czasie przyniósł nasze zamówienie.
                                                                 ***
Kiedy skończyliśmy jeść, James zawiózł mnie do domu,pożegnaliśmy się i weszła do domu.
-Hej!-przywitałam się wchodząc i ściągając buty.
-Hej!-zawołały Domi i Meg z kuchni.
-Ely na randce?-spytałam wchodząc do pomieszczenia.
-Już od godziny.-spoglądnęła na zegarek Domi.
-Co robicie?-wyciągnęłam butelkę wody z lodówki.
-Sałatkę owocową.-odpowiedziała Meggie.
-Mmm...pycha. Zostawcie coś dla mnie,ja idę się przebrać.-rzuciłam i poszłam do pokoju.
Po wyciągnięciu ciuchów z szafy i przebraniu się. Gotowa zeszłam na dół.
-Nareszcie!-rzuciłam się na kanapę,a Domi spojrzała na mnie pytająco wchodząc do salonu i siadając w fotelu.
-Przebrałam się.-uśmiechnęłam się.
-Aaa...-pokręciła głową.
-Jak spotkanie?-tym razem spytała Meg siadając w drugim fotelu.
-Byliśmy w kinie na Spider-man'ie i w restauracji.
-Serio? Na Spider-man'ie? Ale się chłopak wykazał.-powiedziała załamana brunetka.
-No wiem,ale film był świetny!-uśmiechnęłam się.
-Skoro tak mówisz.-pokiwały głową oby dwie.
-A o czym rozmawialiście?-dopytywała moja kuzynka.
-Raczej o kim.-poprawiłam ją.
-O Halston?!-wybuchnęły zdziwione.
-Ja zaczęłam ten temat.-nic nie odpowiedziały,tylko poklepały mnie po ramieniu.
-O co chodzi?-spytałam i oczekiwałam na jakąś rozsądną odpowiedź,ale niestety.
-Oj głupiutka Jade.-powiedziała i pokręciła głową Domi.
-Wiesz co?!-udałam obrażoną.
-Oj sorki.-uśmiechnęła się i włączyła tv.

-----------------------------------------------------------

Hoł,hoł,hoł tak wiem spóźniłam się z tym,ale to wszystko z braku czasu i mam takiego lenia,że masakra -.-. Mam nadzieję,że jest o część lepszy niż 14 :). Co do "randki" ^^ Logana i Ely opiszę Wam w 16 rozdziale,żeby było dobrze zrozumiane ^^. Szykujcie się na rozdział z punktu Elizabeth :) ogólnie rozdział zadedykuję Hendersonką <3 mam nadzieję,że tutaj jakieś są :*. Ten rozdział mogę powiedzieć,że jest dla MASLOWEREK :* może nie było Jamesa za dużo,ale coś jednak z nim było ^^. Wiecie jeśli chcecie czegoś więcej między Jade,a Jamesem musicie wytrwale czekać ^^, bo ja ich tak szybko nie połączę :*. Wiem jestem okropna ^^. Koniec tego ględzenia :) następny rozdział dodam jeśli będę miała czas ^^. Więc czekajcie wytrwale i mam nadzieję,że tym razem będzie troszkę więcej komentarzy,ale to już tak w nawiasie :).

Pozdrawiam xoxo.

Ps. Dziękuję serdecznie za pomoc w poszukiwaniu aktorki  podobnej do Jade ^^
Wymienię moje pomocnice ^^:
-Welcome in my live
-Myszka :3
-Z życia wzięte
Bardzo Wam dziękuję za wysiłek może coś rozważę z tych propozycji :*.

Ps 2. Wiem,że moje dodawanie rozdziałów nawala i to dość porządnie,ale cóż takie życie SZKOŁA -.-.
Co do następnego rozdziału to postaram się go dodać jak najszybciej,ale nie obiecuję. Kiedyś na pewno pojawi się moja I jednorazóweczka w karierze ^^,ale ją sknąciłam to już wiem :P (ja mam do niej mieszane uczucia,ale to może tylko dlatego,że jest pierwsza ;). Powiem Wam w sekrecie,że już planuję  II (a w zasadzie już ją napisałam ^^).    Myślę,że II pojawi się w 2014 roku na święto zakochanych :*.


Ps 3. Tak wiem zamęczam Was,ale jeszcze jedna prośba dobrze? :) Skoro pomogłyście mi z aktorką ^^. To znacie może jakiś przystojniaków w wieku od 16-20 lat? Pliska potrzebuję do bloga :*.
Z góry serdecznie i gorąco dziękuję :*.

Okey nie przynudzam bo i tak nikt tego nie czyta :P. Do następnego :*** (w trakcie roku szkolnego postram się dodawać raz w miesiącu ^^).

A i udanego sylwestra życzę Wam małe miśki :*





wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 14 "Strach ma wielkie oczy"

Zabawa była super,ale nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Szybko wszystko powyłączałyśmy i razem ruszyłyśmy w stronę drzwi.
-Co jeśli to jakiś złodziej lub pedofil?-spytał Domi.
-Cii...-uciszyłam ją. Meg jest tu gdzieś włącznik światła?
-Po lewej.-włączyłam go i momentalnie przed domem zrobiło się jasno.
-Kto tam jest?-spytała Ely.
-Logan!-powiedziała Meg,bo znajdowała się najbliżej drzwi.
-Loga!-powtórzyłyśmy wszystkie,ale Ely otworzyła mu drzwi.
-Człowieku wiesz,która godzina?! Napędziłeś nam stracha!-krzyczała Meg.
-Sorry,ale mam sprawę.-podrapał się po karku.
-Jaką?!-spytałyśmy wszystkie.
-Do Ely.-uśmiechnął się.
-Do mnie?-zdziwiła się,a on pokiwał głową i poszli do kuchni.

*Z pkt. Elizabeth*
-Do mnie?-zdziwiłam się,ale i nawet trochę ucieszyłam.
Poszłam z nim do kuchni. Słucham Cię.
-No...
-Powiesz w końcu?!-trochę się wkurzyłam.
-Poudajesz moją dziewczynę?-spytał z uśmiechem,ale jednocześnie się zmieszał.
Ucieszyłam się,ale tylko poudawać to troszkę posmutniałam,ale chyba nie dałam po sobie tego poznać.
-Spoko.-uśmiechnęłam się. Kiedy?
-Jutro.
-I przychodzisz z tym teraz?!
-Teraz mi się przypomniało. Jutro mam spotkanie z rodzicami.-podrapał się po karku.
-Oj Logan,Logan.-zaśmiałam się.
-Czyli się zgodziłaś?
-Tak.
-Dziękuję.-pocałował mnie w policzek. Wpadnę po Ciebie jutro o 2:00 okey.
-Okey.-ruszył do drzwi i wyszedł żegnając się z dziewczynami.

*Z pkt .Jade*
-Czego chciał?-spytałam.
-Żebym poudawała jego dziewczynę.
-To randka?-spytałam upewniając się.
-Z jego rodzicami?-wybuchnęłyśmy wszystkie śmiechem. Domi zamknęła drzwi i wróciłyśmy do oglądania,ale nie na długo,bo zrobiłyśmy się senne,więc Meg wyłączyła telewizor i wszystkie zasnęłyśmy.

--------------------------------------------------------
Rozdział jest do bani!! -.- Kurczę no! Taki bez weny i w ogóle. Ehhh...czekam na Waszą krytykę. Amen. Tak w zasadzie rozdział miał być wcześniej,ale wyszedł jak wyszedł -.-. Mam nadzieję,że 15 będzie lepszy.
Teraz z innej beczki ^^: 
Mogłabym prosić Was o pomoc?? Mam takie pytanie znacie może jakąś aktorkę,piosenkarkę itd.: podobną do naszej głównej bohaterki (Jade) czyli Malese Jow?? Jeśli tak zostawcie info w komie kto to taki (jeśli możecie) ^^. Z góry dziękuję za pomoc :*

Zasypie Was teraz linkiem do mojego nowego bloga mam nadzieję,że się Wam spodoba ^^ i przeczytam jakiś miły komentarz :*:
http://zakazany-owoc-jest-najlepszy.blogspot.com/

Teraz to już wszystko na dziś ^^. Czekam na komcie i pozdrawiam Was Kochane <3. Dziś bez szantażu,bo komentarzy i tak będzie maluśko ze względu na ten jakże "cudowny" (sarkazm) rozdział.

J. 

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 13 "Nowe miejsce,nowy dom."

Szantażyk się udał więc w nagrodę Robaczki dostaną nexta :*.
--------------------------------------------------------
Aż tu nagle ktoś zawołał:
-Potrzebujecie pomocy?-spytał jakiś męski głos,a my szybko się odwróciłyśmy.
-James!-krzyknęłam i pobiegłam do niego rzucając mu się na szyję. Nie wiem co we mnie wstąpiło,ale było silniejsze ode mnie.
-Wow! Miłe powitanie!-uśmiechnął się i mnie objął.
-Co ty tutaj robisz? Miałeś być na planie.-oderwałam się od niego.
-Mamy przerwę,więc postanowiłem przyjechać i sprawdzić czy nie potrzebujesz pomocy.-uśmiechnął się.
James tak wyładniał,a z tym lekki zarostem wygląda tak sexy,nawet przypakował.
-Jade,dlaczego się na mnie tak dziwnie patrzysz?-spytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
-Co?Eee...przepraszam.-wydukałam.
-Co z tą pomocą?Przydałaby się!-odezwała się Domi,ale chichocząc coś z dziewczynami.
-Kto to?-spytał mnie szeptem James.
-Moja kuzynka Dominica.
-Hej miło cię poznać!-uśmiechnął się i wyciągnął do niej rękę,którą uścisnęła i uśmiechnęła się.
-To jak? Pomóc wam?-pokiwałyśmy głowami.
Zabrał wszystkie nasze walizki do swojego samochodu i zapakował je bez problemu,a my wszystkie pojechałyśmy samochodem Ely.
Gdy dotarłyśmy na miejsce,a James zaniósł wszystko na górę i przyszedł do nas do salonu,gdzie wszystkie czekałyśmy.
-Jade,mogę Cię na chwilkę?-poszliśmy do kuchni.
-Tak?
-Przepraszam Cię za tą rozmowę przez telefon.
-Niepotrzebnie,przecież nic się nie stało.-uśmiechnęłam się lekko.
-Stało! Na przeprosiny zapraszam Cię do kina i do restauracji.-uśmiechnął się.
-James nie musisz.
-Ale chcę! To jutro o 12:00 przed kinem?
-Yyy...nie wiem, gdzie jest kino.
-A no tak! W takim razie przyjadę po Ciebie osobiście o 12:00. Dobrze?
-Okey.
-Teraz muszę lecieć na plan.-zerknął na zegarek.Do zobaczenia jutro.-pocałował mnie w policzek.
-Pa!
-Cześć dziewczyny!-rzucił i wyszedł,a ja wróciłam do salonu.
-O czym rozmawiał z Tobą pan Maslow?-zachichotała Domi.
-I jeszcze TY!-usiadłam na kanapie.
-No powiedz nam!-prosiły.
-Jutro idziemy do kina i restauracji.
-Randka!-piszczały,a ja przekręciłam oczami.
-Nie! Pokarzecie mi pokój?
-Jasne!-odezwała się Meg i poszła ze mną na górę. To ten pierwszy po lewej,obok jest mój. Na przeciwko jest Ely,a obok Domi. Na końcu łazienki.-uśmiechnęła się.
-Okey dziękuję.-uśmiechnęła się.
-Przyjdź to później pogadamy.-pomachała i zeszła na dół.
-Jasne!-rzuciłam jeszcze i otworzyła drzwi.
Zaniemówiłam pokój był niesamowity, w moim stylu. Powoli pownosiłam swoje walizki i rozpakowałam je. W jednej zobaczyłam prześliczną sukienkę! Przecież ciocia mi jej nie kupiła,więc....Wypadła jakaś karteczka.
                                                                         Jade!
Przepraszam za grzebanie w walizce,ale gdybym Ci ją dał osobiście to wiesz jakby zareagowały dziewczyny ;). Myślę,że Ci się podoba :*.

Ps.Mam nadzieję,że ubierzesz ja na nasze spotkanie :)
                                                                                                                                  J.M xoxo

Mimowolnie się uśmiechnęłam. Ma szczęście,że to nie walizka z bielizną,bo wtedy by mu się dostało.Po wypakowaniu tak jak powiedziałam wróciłam do salonu.
-Jade siadaj!-rozkazała Ely i usiadłam w fotelu.
-O czym rozmawiacie?-spytałam,próbują się domyślić.
-O przyszłości.-odpowiedziała Domi.
-Jak pokój?-spytała Meg z uśmiechem.
-Cudowny!Dobrze mnie znasz.-również się uśmiechnęłam.
-Taką mam nadzieję.Sama go projektowałam.
-Jesteś najlepszym architektem i projektantem wnętrz.-pocałowałam ją w policzek.
-A ja mogłabym zobaczyć swój?-spytała nieśmiało Domi.
-Jasne!-Meg wzięła Domi za rękę i pobiegły na górę.
-Jak praca stylistki?-spytałam Ely,bo tylko my zostałyśmy na dole.
-Bomba!Wybieram stroje dla samej Beyonce! Teraz jak będzie jakaś impreza czy dyskoteka to ja Was szykuję!-wywaliła język.
-Aaaaa...-usłyszałyśmy krzyk i pobiegłyśmy na górę.
-Meg jesteś wspaniała!-przytuliła ją Domi. Jade zobacz mój pokój!-skakała jak podniecona.
-Cudny!-uśmiechnęłam się.
-Chcecie zobaczyć mój?-spytała Ely.
-Jasne!-powiedziałyśmy chórem,a ona otworzyła drzwi.
-Piękny!-powiedziałyśmy razem.
-To zasługa Meg.-uśmiechnęła się.
-Oj tam...-zaczerwieniła się.
-A twój?-zwróciłyśmy się do projektantki.
-Pięknie! Tak słodko!
-Jak...Ty...tak...potrafisz?-spytała się Domi.
-Taki mam dar.-uśmiechnęła się.
-Może zrobimy sobie piżama party?-podała pomysł Ely.
-Świetnie!-wykrzyknęłyśmy razem.
Ruszyłyśmy do salonu. Przygotowałyśmy wszystko,przebrałyśmy się w piżamy i włączyłyśmy komedię pt.: "Zakręcony piątek".
Ely na reklamach poszła zrobić popcorn,Meg poszła po napoje,Domi po szklanki,a ja po więcej poduszek.
Gdy wszystkie byłyśmy już w salonie zaczął się film. Oczywiście podczas filmu rzucałyśmy się poduszkami i popcornem. Zabawa była super,ale nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Szybko wszystko powyłączałyśmy i razem ruszyłyśmy w stronę drzwi.
---------------------------------------------------------
Hahaha...jak zakończenie? Rozdział wyszedł taki sobie -.-,ale ważne,że jakiś w ogóle jest ^^.
Hehehe...dziękuję strasznie za bardzo miłe,śmieszne komentarze od wszystkich,którzy je zostawiają :*. Dziewczyny jesteście boskie ;*. Wielkie,wielkie dzięki za tyle wejść i za to,że czytacie jeszcze w ogóle te moje wymyślone głupoty ^.^,ale od czego to ma się siostry c'nie??

Ciekawi nowego bloga?? Jeśli tak :) to dowiecie się już wkrótce ^^ (ależ ja wredna :P). Możecie mi pisać w komentarzach o czym chciałybyście poczytać w moim wykonaniu ;) może ktoś coś trafi o czym będzie blog :*.

Ok bez już dłuższego klędzenia zapraszam do komentowania ^^ <3. Do nexta. Baj,bajki :*.

Ps. Podwyższamy stawkę ^^ teraz czekam na 11 komentarzy!!!!! 



                                                                                                                                                  J.

piątek, 25 października 2013

Rozdział 12 "Lot do Los Angeles"

Love me,love me say you're gonna love me...-budzik Domi od razu postawił mnie na nogi.
-Nie mogłaś ustawic innego? Coś mi się zaczęło śnic,a przez ten budzik o mało zawału nie dostałam.
-Nie.-wyłączyła go. Ale przyznaj,że świetnie budzi.-uśmiechnęła się.
-Bardzo. Ludzi mogą dostac zawału.
-Oj przestań. Nie czas na dąsy dziś lecimy do L.A!!
-Tak masz rację,ale teraz lecę pod prysznic!
Po odświeżającym prysznicu wyszłam i zaczęłam się pakowac. Chwilę później Domi zabrała z szafy jakieś ciuchy i pobiegła pod prysznic. Po jej wyjściu miałam już przygotowany niezły stosik.
-Widzę,że nieźle ci idzie.-powiedziała.
-No można tak powiedziec. A ty co bierzesz?
-Pewnie nie to co kupiła nam mama. Tylko więcej jakiś moich starszych ciuchów.
-Rozumiem cię.-uśmiechnęłam się.
Przez dobre 3 godziny się pakowałyśmy. Każda miała po 4 walizki,ale i tak jeszcze bagaż podręczny.
-Jestem gotowa,a ty!-wydała okrzyk radości Domi i usiadła na walizce.
-Też.
-To świetnie! W takim razie zanieśmy już torby na dół.
Po zniesieniu toreb i załadowaniu do samochodu cioci walizek. Udałyśmy się do pokoju i porobiłyśmy sobie parę zdjęc na pożegnanie. (1,2)
-Dziewczyny chodźcie bo się spóźnicie!-zawołała ciocia,a ja schowałam aparat do torby.
Zeszłyśmy na dół i wsiadłyśmy do samochodu.
Po 25 minutach byłyśmy już na lotnisku.
-Moje kochane dziewczynki lecą!-mówiła ciocia załamującym się głosem.
-Oj mamo! Jeśli coś to na pewno Cię zaprosimy. Prawda Jade?-spojrzała na mnie Domi.
-Jasne.
-Ale nie szybko!-szepnęła mi później na ucho,a ja się zaśmiałam.
-Dziewczynki jak już dolecicie to dajcie mi znać. Dobrze?
-Tak mamo!-powiedziała Domi przewracając oczami. Możemy już iść?
-Tak,jasne.-poprzytulała nas i wycałowała,aż w KOŃCU na puściła.
-Pa ciociu!
-Pa mamo!
-Pa dziewczynki,miłego lotu!-pomachała nam,a my szybko przeszłyśmy przez odprawę z naszymi 8 walizkami.
-Na reszcie spokój!-ucieszyła się kuzynka.
-No.
-Lecimy na podbój LA moja Gwiazdko!-poczochrała mnie po włosach,za co dostała kuksańca.
-Oj przestań jeszcze nie jestem gwiazdą!-poprawiłam włosy.
-Jeszcze! Razem możemy to zmienić!-w tym czasie zajęłyśmy już miejsca w samolocie.
Nagle z głośników usłyszałyśmy głos stewardessy:
-Prosimy zapiąć pasy zaraz startujemy.
Po zapięciu pasów samolot wzbił się w niebo.
-Lecimy!-podniecała się Domi. Nie mogę się już doczekać słonecznego Los Angeles! A ty?
-Też!
Znowu usłyszałyśmy głos z głośników:
-Można odpiąć pasy.
Nasz lot miał trwać około 11-13 godzin. Więc postanowiłam posłuchać mojej playlisty na telefonie i zasnęłam.

*Z pkt. Dominici*
No jasne Jade zasnęła. Ja byłam taka podniecona tym,że spotkam Kendalla! Szok! Nie mogłam zasnąć,więc zaczęłam czytać książkę pt.: "Miłość po grób",ale nie mogłam się długo na niej skupić.
Postanowiłam,że poszperam trochę w internecie,ale znowu nie długo ^^.
-Hej!-wychylił się przede mnie jakiś przystojny chłopak.
-Hej!
-Jestem Max.-uśmiechnął się.
-Miło,Dominica.-odwzajemniłam uśmiech.
-Lecisz do LA?
-Tak,a ty?-bezsensowne pytanie,ale co tam.
-Tak.-zaśmiał się.Skąd jesteś?
-Z Londynu,a Ty?
-Serio?! Ja też!
-Na prawdę? Jakoś nigdy Cię nie widziałam.
-Bo pewnie mieszkamy w innych częściach.
-Możliwe.Dlaczego lecisz do LA?
-Robię sobie mini przerwę.A ty?
-Jasne.Ja lecę tam już chyba na stałe.-uśmiechnęłam się.
-Super.Może się kiedyś spotkamy na ulicach tego wspaniałego miasta?-uśmiechnął się.
-Kto wie?-pokazałam moje ząbki.Byłeś już kiedyś w LA?
-Nie pierwszy raz,a ty?
-Też.
-Wiesz miło się z Tobą rozmawiało.-uśmiechnął się.
-Z Tobą również.-odwrócił się,a ja włączyłam MP3 i odpłynęłam.

*Parę godzin później. (Z pkt.Jade)*
-Domi! Obudź się samolot już wylądował!-szturchnęłam ją w ramie.
-Już!-podskoczyła,a ja się zaśmiałam.
Wstałyśmy z miejsc i wyszłyśmy powoli z samolotu zabierając swoje torby. Następnie ruszyłyśmy na lotnisko,gdzie miały czekać Ely i Meg.
Nareszcie w LA!-krzyczały moje myśli.Byłyśmy troszkę przed czasem,więc zrobiłyśmy sobie zdjęcie. Lotnisko było tutaj ogromne! Nie to co w Londynie.
-Jade!Domi!-usłyszałam głos przyjaciółek i się odwróciłyśmy.
-Meg!Ely!-zaczęłyśmy się wszystkie widać,przytulać itd.
-Witajcie w LA kochane!-powiedziała Meg.
-Chodźcie,zawieziemy Wam do domu! I wszystko opowiecie i zobaczycie swoje pokoje. Mamy nadzieję,że się spodobają.-powiedziała uradowana Ely.
Dziewczyny pomogły nam z walizkami,tylko był malutki problem. Samochód Ely był troszkę za mały i nie umiałyśmy sobie poradzić,aż tu nagle...
--------------------------------------------------------
Hej :). Jak rozdziałek hmm... Mnie nawet się podoba tylko trochę z tym samolotem z chrzaniłam,ale wybaczycie? ^^. Mniejsza. Jak myślicie co się stanie lub co się nie stanie ^^? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach :). A tak z poza tematu:
Mam do Was jedno pytanko. To tak są tutaj jakieś fanki serialu Pretty Little Liars? Pytam bo ja od nie dawna mam po prostu na tym punkcie fioła :*.  Dlaczego takie pytanie? Otóż zastanawiam się czy by nie założyć może takiego podobnego bloga? Co Wy na to? Bo szczerze nigdzie jeszcze takiego bloga nie widziałam ani nie czytałam ^^ (jeśli macie linka czy coś to chętnie przygarnę ^^) Więc jakby coś to się jeszcze zobaczy :*,ale jeśli traficie na takiego bloga to prosiłabym Was o linka jeśli to nie był by problem,bo wiecie nie chcę np. od kogoś zgapiać czy coś. Inna informacja to chodzi o tego bloga co pod ostatnim rozdziałem pisałam :*. Mam na niego prolog ^^. Chcecie go poczytać? Jeśli tak. To zostawcie o tym info w komentarzu ;) jeśli będzie Was dużo to blog niedługo zacznie swoją "działalność" ^^. Czekam na komcie :*.
Okey wystarczy ględzenia ;). Do następnego <3.

P.s Następny rozdział dodam jeśli zobaczę 10 komentarzy ^^.

J.

poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 11 "Zakupów szał"

-Dziewczynki wstawać!-krzyczała ciocia,a Tytus mnie lizał.
Wstałyśmy,ale obie zaspane.
-Zrobię wam śniadanie,a wy się przygotujcie.
-Mówiłam,że zacznie nas budzić o 8:00! Na prawdę się cieszę,że jutro wyjeżdżamy do LA!
-Tak ja też. Tylko zdajesz sobie sprawę,że tam będziemy pracowały?
-Dziękuję Jade właśnie zepsułaś mi moje marzenia.-powiedziała udając oburzenie.
-No może,ale żeby się utrzymać to trzeba zarabiać.
-A może nie?-powiedziała z cwanym uśmieszkiem.
-Co masz na myśli?-zapytałam wstając.
-A jeśli znajdzie się bogatego męża?-wystawiła białe ząbki.
-Oj nie gadaj,że chcesz wykorzystać Kendalla tylko dla kasy.
-Nie nic z tych rzeczy! Tylko wiesz...-urwała.
-Nie wiem...-oznajmiłam i zaczęłam przeglądać ciuchy w szafie.
-Nie ważne.-machnęła ręką.
-Jak chcesz.-wzięłam ciuchy i poszłam się ubrać oraz pomalować i uczesać.
Po moim wyjściu poszła Domi,gdy wyszła razem poszłyśmy na dół.
-Gotowe?-zapytała ciocia.
-Pewnie.
-Głodne?
-Bardzo!
Zjadłyśmy po 2 kanapki i razem z ciocią pojechałyśmy do centrum handlowego.
                                       Zakupy zajęły nam pół dnia. Kupiłyśmy masę rzeczy,a w zasadzie ciocia nam je kupiła. Zastanawiam się jak my się zabierzemy z tym wszystkim do samolotu,ale mniejsza o to będziemy się martwić jutro.
-Dziewczyny może pójdziemy na pizzę?-zapytała ciocia,gdy przechodziłyśmy obok pizzerii.
-Chętnie!-odpowiedziałyśmy razem i weszłyśmy do lokalu.
Zamówiłyśmy jedną średnią pizzę,a później zbierałyśmy się do domu. Był mały problem,bo torby nie mieściły się do bagażnika,więc trzeba było jeszcze je zapakować do środka samochodu. Te zakupy to zakupy dla 4 dziewczyn! Ale nie wnikam,ponieważ ciocia kocha zakupy.

*W domu*
Z całym naszym "bagażem" poszłyśmy na górę,ale to powtarzałyśmy przez dobre 2 razy. Tak tyle tego było!
-Jestem wykończona!-rzuciłam się na łóżko.
-Ja też!-zrobiła to samo co ja Domi.
-Wiem,że jest dopiero 19:00,ale możemy położyć się wcześniej?-zapytałam.
-Jestem za!-ustawiła budzik na 6:00. Nastawiłam budzik! Powinnyśmy być na jutro wypoczęte.
-Okey.-zdążyłam tylko to powiedzieć. Zresztą Domi tak samo odpłynęłyśmy do boskiej krainy Morfeusza.
--------------------------------------------------------
Taa Daa! Hej :). Wiem,że dawno temu nie było rozdziału,ale wiecie jak to z czasem bywa. Szkoła. Maskara -.-. Mniejsza. Chciałam Wam to jakoś wynagrodzić,ale średnio wyszedł mi ten rozdział -.-. Tak wiem możecie mnie za to zabić,ale no serio nie wyszedł tak jak chciałam :(. Dobra wystarczy marudzenia ^.^.

Może dobra,może zła wiadomość: Otóż mam pomysł na nowego bloga! (tak uznacie mnie za wariatkę :P) Ale taki pomysł. Będzie to na pewno inny blog niż dotychczas. Będzie to w połowie o życiu,a reszty nie zdradę bo wszystko zepsuję ^^. Jeśli ucieszyła Was ta wiadomość to świetnie :*. Oki link pojawi się jak już wszystko "poukładam" itd. Więc do napisania :*.

P.s Serdecznie witam nowe czytelniczki. Mam nadzieję,że blog się spodoba i jeszcze nie raz Was zaskoczy ^^. Myślę również,że będziecie komentowały :*.

Następny rozdział może dodam w piątek :* za wynagrodzenie ^^,że długo nie było.

Całuski <3.

                                                                                                                        _Jade_

poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 10 "Doktor Miłość"

Była 15:00. Siedziałam w pokoju moim i Domi, <aktualizacja bohaterów>bardzo mi się nudziło,więc spróbowałam zadzwonić do Jamesa. (Odebrał po 2 sygnale)
-Halo James?
Przez chwilę słyszałam ciszę,aż w końcu się odezwał.
-Tak?
-Hej to ja Jade!-uśmiechnęłam się do siebie.
-Hej! Co tam?
-Dzwonię bo wierz...po śmierci babci przeprowadziłam się do Londynu i za 2 dni przylecę do L.A. Chciałabym z Tobą porozmawiać lub się spotkać.
-Świetnie! No bardzo długo się nie widzieliśmy! A o której przylecisz? To może bym wpadł po Ciebie na lotnisko.
-No tak jakoś około 3:00, (od aut. podaję tak na oko,bo nie chcę mi się tego specjalnie liczyć ^^) ale nie musisz.
-O 3:00! Oj nie mogę. Będę na planie serialu,ale nie ważne. Gdzie się zatrzymujesz? To tam wpadnę.
-Będę na razie mieszkała u Ely i Meg.
-Okey. To przyjadę może tak około 5:00 jak się wyrobię hym...?
-Dobrze,a wierz gdzie mieszkają?
-Tak Logan coś wspominał.
-A właśnie jak zespół?
-Kochanie!-usłyszałam głos z jego słuchawki.
-Przepraszam Cię na moment.
Czekałam chwilę,która u mnie trwała wieki,aż wreszcie wrócił.
-Już jestem. Przepraszam. No,więc na czym stanęło?
-Pytałam jak zespół.
-Super,ale wszystko Ci opowiem jak przyjedziesz.
-Jasne.
-Sorry,ale teraz muszę lecieć. To pa. Całusy i do zobaczenia.
-James...-nie zdążyłam rozłączył się. Chciałam tak choć minutkę dłużej posłuchać jego melodyjnego głosu,ale nie ważne. Gdzieś się śpieszył,może wychodzi gdzieś z jego dziewczyną.
-Jade!-powiedziała wchodząc do pokoju Domi. Czemu tu siedzisz? Co jest?-była po prostu tak przewidywalna jak James.
-Dzwoniłam do przyjaciela.
-Jamesa?-bardziej stwierdziła niż zapytała.
-Tak.-odpowiedziałam.
-Olał Cię?
-Trochę. Znasz jego dziewczynę?
-Halston.
-Podobno.
-Osobiście nie,ale możemy ją wygooglować. (od aut. nie wiem,czy dobrze napisałam ^^jak coś do za błąd przepraszam.)
Zrobiłyśmy to co powiedziała. Było trochę info,ale nic takiego specjalnego.
-Pokaż jej zdjęcie.-poprosiłam.
-Jasne.-zjechała niżej myszką i kliknęła na zdjęcie.
-To ona?!
-Raczej tak.
-Aham.
-Wiem co pomyślałaś.-zaśmiała się.
-Serio?!
-Po twojej minie można było wszystko wywnioskować.-teraz to wybuchła śmiechem.
-Haha bardzo śmieszne wierz,że nie powinno śmiać się z ludzi?-dołączyłam do niej.
-A co James Ci powiedziała?-spytała po tym jak się uspokoiłyśmy.
-Ogólnie to nic. Tylko tyle,że jak przyjadę to wpadnie do dziewczyny się przywitać.
-Myślisz,że on coś do Ciebie czuje?
-Nie wiem w przedszkolu może, na koncercie może,teraz została tylko przyjaźń.
-A ty?
-Co ja?-zdziwiłam się.
-Czujesz coś do niego?!
-No podczas naszego spotkania w kawiarni jak Ci opowiadałam było cudownie. Czułam motylki w brzuchu,a po tej rozmowie...-rozmarzyłam się.
-Czyli,że tak?
-Nie wiem to głupie uczucie!
-To w takim razie potrzebujesz pomocy Doktora Miłość!-zaczęłyśmy się śmiać.
-Może faktycznie potrzebuję,ale i tak jemu tego nie powiem. Jest w związku.-posmutniałam.
-Ale jeśli go kochasz?
-Nie mogę!
-Dlaczego?-poklepała mnie po ramieniu.
-Bo się boję!
-Boisz się?! Ty Jade Smith,która zawsze była twarda i biła Conora lalkami w przedszkolu?-uśmiechnęła się.
-Teraz jestem inna. Bardziej delikatna i wrażliwa.
-Pfff...-zaczęła się śmiać,a ja po chwili znowu do niej dołączyłam.
-Dziewczynki z czego się tak cieszycie?-spytała ciocia wchodząc do naszego pokoju.
-Z naszego wyjazdu do L.A mamo!-powiedziała Domi.
-To świetnie! A i tak przed tym trzeba zrobić zakupy!-uśmiechnęła się.
-Ciociu musimy?-zajęczałam.
-Ależ oczywiście! Jutro o 10:00 wyjeżdżamy.
-Okey.-odpowiedziałyśmy i wyszła.
Jedyne co pozostało po starej Jade to to,że nadal nie lubię zakupów, a już na pewno nie z ciocią!
-Może pójdziemy spać? Jestem wykończona.
-Ciekawe czym?-popatrzałam na nią.
-Moim Kendallem.-uśmiechnęła się.
-Przepraszam,że co?
-Nie ważne!-zaczęłyśmy się śmiać. To idziemy spać,bo znając mamę obudzi nas już o 8:00.
-Okey masz rację.-poszłam szybko wziąć prysznic,następnie Domi. Później trochę jeszcze pogadałyśmy i zasnęłyśmy.
---------------------------------------
Hej :)! Jak się podobał rozdział? Może troszkę Was zdziwiło,że to 10,a nie 1 rozdział,ale ja to tak zrobiłam ^^ :*,ale mniejsza. Zrobiłam aktualizację bohaterów ;). Jeszcze trochę ich tam dojdzie,ale to już później. Czekam na komentarze, choć wiem,że z tym jest czasami problem,bo tu szkoła tu coś,ale mam nadzieję,że o mnie nie zapomnicie :*. To do następnego <3. Całuski i pozdrowienia xoxo.
P.S Jeśli dojrzycie jakieś błędy to strasznie przepraszam,ale pisałam go tak na szybko ^^.
                                                   
                                                                                                                                         _Jade_

Obserwatorzy