piątek, 19 września 2014

Rozdział 21 "Miła pobudeczka Dominic."

*Z pkt. Jade*

Wypoczęta zwlokłam się z łóżka,wzięłam ciuchy i udałam się do łazienki. Po przygotowaniu zeszłam na dół.
-Hej Jade! Co tak wcześnie?-spytała Meg wychylając się z kuchni.
-Hej! A która godzina?
-8:00.
-Dziewczyny jeszcze śpią.-stwierdziłam,a ona pokiwała głową. Postanowiłam,że muszę byc silna,więc zaczęłam temat. Co tam u Jamesa?-usiadłam na blacie.
-Dalej chce się oświadczyć.-spojrzała na mnie ze smutkiem.
-Serio?-jęknęłam.
-Pytał czy nie chcemy być druhnami.-pokręciła głową.
-Eh...wiesz,że jego mama twierdzi,że to zły pomysł.-zmieniłam temat.
-Jak to?-spojrzała na mnie zdziwiona odrywając się od śniadania.
-Spotkałam ją wczoraj.-uśmiechnęłam się.
-Aaa...rozumiem.-też się uśmiechnęła. Chcesz coś zobaczyć?-wytarła ręce w ręcznik i podeszła do mnie.
-Jasne.-kiwnęłam głową,a ona wy-ciągła z kieszeni telefon i pokazała mi 3 zdjęcia na których Halston całuje się z jakimś facetem.  James wie?
-Chwilowo nie.
-Prześlij mi je szybko.-wyciągnęłam swój telefon, a Meg mi je wysłała. Dzięki.
-Nie ma za co.-uśmiechnęła się. Robisz coś dzisiaj?
-Może spotkam się z Jamesem.
-Jesteś pewna?-spytała zatroskana. Wczoraj powiedziałyśmy mu,że jesteś chora.
-To już mi przeszło.-uśmiechnęłam się i zeskoczyłam z blatu.
-Ale on będzie chciał jechać z tobą po pierścionek...dla niej!
-To co?-udawałam obojętną.
-Nic. W lodówce są naleśniki jeśli chcesz zjeść tylko zostaw coś Ely i Domi.-ruszyła do salonu.
-Spoko.-zawołałam za nią i wyciągnęłam z lodówki 2 naleśniki,które posmarowałam dżemem i nutellą. Mmm...pycha! Ruszyłam do salonu.
-Smakują?-spytała Meg kiedy usiadłam.
-Pycha!-krzyknęłam z pełną buzią.
-Cieszę się.-uśmiechnęła się szeroko.
-Jesteś boginią! Carlos ma szczęście.
-Dziękuję.-zarumieniła się.
Siedziałam z Meg na kanapie oglądając coś w TV i dokańczałam swoje naleśniki. Jadłam je powoli,żebym mogła delektować się każdym kęsem. Po chwili dołączyły do nas Ely i Domi z talerzami. Najedzone poszły się przebrać.
-Domi wydawała się jakaś szczęśliwa.-zagadnęła przyjaciółka.
-To pewnie przez twoje naleśniki.-uśmiechnęłam się.
-Cóż...-zamyśliła się,ale przerwała jej Ely .
-Plany na dziś?-wskoczyła do fotelu.
-Nie na dziś nie.-powiedziała zadowolona blondynka. Faktycznie coś było nie tak.
-Co ci jest?-zapytałam ciekawa.
-Miałam świetną pobudkę!-rozmarzyła się.
-Czyżby Kendall do ciebie zadzwonił?-upewniła się Meg.
-Tak! I można powiedzieć,że jutro idziemy na randkę!-wszystkie zaczęłyśmy się cieszyc. Po uspokojeniu przeprosiłam przyjaciółki i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Jamesa. Odebrał po 2 sygnale.
-Jade! Jak się czujesz?
-Już lepiej.-starałam się mówić normalnie. Nie z obrzydzeniem.
-Cieszę się. Coś się stało?-chyba się zmartwił.
-Możemy się jutro spotkać?
-Jasne. Tylko gdzie i o której?
-Starbuks 2?
-Okey.
-To do jutra.
-Pa.-rozłączyłam się i wróciłam do dziewczyn. Postanowiłyśmy pooglądać film, ale przed tym Meg przyrządziła swój specjalny specjał. Czyli małe drożdżówki. Były po prostu nieziemskie. Na początku obejrzałyśmy "Czego pragnie dziewczyna",ale w połowie Ely zachciało się popcornu,więc musiała po niego pojechać. Co zajęło jej z 20 minut. Zanim go przygotowała kolejne 10. Kiedy był gotowy zaczęłyśmy konsumować. Filmu nie zostało dużo,więc starczył nam na kolejny pt.: "Porwanie". Ely i Domi były w 7 niebie. Przecież gra tam Taylor Lautner. Eh...też był chciała z nim zagrać w jakimś filmie. Następnym filmem w kolejce był horror "Droga bez powrotu 5". Nie było to straszne raczej bardziej obrzydliwe. Przez większość filmu miałam zamknięte oczy,żeby nie zwymiotować. Blee...Po seansie każda z nas poszła do swojego pokoju.
______________________________________________________

Hejka Wam :) jak leci w szkole? Ja wolę nie mówić. Masakra -,-. Czemu wakacje trwały tak krótko? :'(. Chciałam was jakoś pocieszyć rozdziałem,ale same widzicie jaki wyszedł. Niestety końcówka totalnie zmaszczona choć nad nią pracowałam, bo uwierzcie było o wiele gorzej :/. Chcecie zapowiedzi rozdziałów? Jeśli tak to piszcie czy wolicie je pod rozdziałem czy w informacji tekstowe xD. No nic czekam na komentarze...może ktoś ma czas i tutaj zagląda ^^.

Do zobaczenia :** i życzę wielkiego zapału do nauki -,-. Trzymajcie się cieplutko <3.
Pozdrawiam Lena ;*.

Ps. W bohaterach została dodana postać mamy Jamesa gdyby ktoś był zainteresowany ;)


sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 20 "Nieoczekiwane spotkanie"

*Z pkt. Jade*

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Zwlokłam się z łóżka i otworzyłam.
-Cześć!-zlustrowałam dziewczyny i wróciłam do łóżka. Spojrzały na siebie i w końcu weszły.
-Wszystko w porządku?-spytała Meg siadając na łóżku.
-Nie!-przykryłam się kołdrą.
-Postaramy się go przekonać,że robi błąd.-usłyszałam głos Domi.
-To nic nie da!-mówiłam przez łzy. On ją kocha!
-Ty też go kochasz?-odezwała się Ely.
-Może...-odkryłam się. Ale ja jestem nikim! A ona aktorką!-krzyczałam ze smutkiem.
-Od 7 boleści.-prychnęła Ely.
-Proszę cię Jade nie mów tak. Ty też jesteś aktorką i to o wiele lepszą.-uśmiechnęła się Domi.
-Aktorką, która nie umie znaleźć pracy?!-wydarłam się.
-Carlos powiedział,że możesz zagrać w ich serialu.-odezwała się spokojnie Meg.
-Zobaczę.
-Może zaprosimy Jamesa,żeby przyszedł?-zaproponowała blondynka, a wszystkie skierowały wzrok na nią. No co?-szepnęła zawstydzona.
-Nie chcę go widzieć!-zaczęłam płakać i znowu przykryłam się kołdra.
-Brawo!-szepnęła dość głośno Ely.
-To może kawiarnia? Spotkamy się z nim i przemówimy mu do rozsądku.-odkryła mnie Meg. Ja z tobą zostanę,a dziewczyny pojadą.-starła mi łzy.
-Jedźcie razem.-szepnęłam.
-Ale...-protestowała Meg.
-Dam sobie radę.-pociągłam nosem.
-Na pewno?-uniosła brew.
-Tak.-pokiwałam głową.
-Tylko nie rób nic głupiego.-zagroziła mi palcem.
-Tak mamo.-uśmiechnęłam się, a reszta wybuchnęła śmiechem. Meg pokręciła głową i wyszła z dziewczynami.

*Z pkt. Elizabeth*

Po wyjściu z pokoju Jade od razu zadzwoniłam do Jamesa. Odebrał po 4 sygnale. Ten to ma zapłon.
-Cześć James.
-Hej Ely. Co jest?
-Mam pytanie.-usiadłam w kuchni i popatrzyłam na dziewczyny.
-Słucham.
-Moglibyśmy się spotkać?
-Jasne. Gdzie i kiedy? Może u mnie o 2?
-Okey.
-W takim razie do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-rozłączyłam się.
Meg dziwnie na mnie spoglądała.
-Co?
-Czemu mu nie powiedziałaś gdzie mamy się spotkać?
-Zaproponował,żebyśmy wpadły do niego,więc się zgodziłam.-wzruszyłam ramionami.
-Ale nie powiedziałaś mu,że my też będziemy.-pokazała palcem na siebie i blondynkę.
-Trudno ma duży dom na pewno się zmieścimy.-wyszczerzyłam się.
-Ehh...-westchnęła.
-O czym będziemy z nim rozmawiać?-zastanawiała się na głos Dominic.
-O tych zaręczynach i Jade?-zaproponowałam.
-Nie! Stanowcze nie! Nie będziemy z nim rozmawiać o Jade!-krzyknęła Meg.
-Dobra.-pokręciłam głową. To tylko o nim i o tej blond...-Meg nie pozwoliła mi dokończyć.
-Ely!-krzyknęła,a Domi zaczęła chichotać.
-No co?!
-Dobrze wiesz! Nie chcę o niej rozmawiać.-przekręciłam oczami i zamilkłam.
-Co się dzieje?-do kuchni weszła Jade. Wyglądała jak pół dupy za krzaka,ale nie dziwnie jej się. Ale chyba było jej trochę lepiej.
-Nic. Nie przejmuj się.-uśmiechnęła się miło Meg.
-Jak chcecie.-wzięła łyk wody z butelki.
-Wiecie,że za pół godziny musimy już wychodzić.-stwierdziła Domi.
-Co?!-wszystkie ruszyłyśmy na górę. Ubrałam się i lekko pomalowałam rzęsy tuszem. Włosy spięłam w kucyk. Kiedy schodziłam na dole czekały już gotowe Domi  i Meg.
-Jak zwykle ostatnia.-uśmiechnęła się brunetka.
-Przyzwyczajenie.-też się uśmiechnęłam.
Pożegnałyśmy się z Jade i ruszyłyśmy do mojego samochodu.

*Z pkt. Jade*

Na reszcie! Krzyknęłam i poszłam coś ze sobą zrobić. Wyglądałam jak zombie. Zakrycie tego zajmie mi chyba z 3 godziny. Westchnęłam. Wzięłam z szafy ciuchy i ubrałam się. Wstąpiłam jeszcze do łazienki zrobić makijaż. Nałożyłam chyba z tonę fluidu i pudru,żeby zakryć worki pod oczami,ale jakoś już wyglądałam. Następnie wytuszowałam rzęsy, a usta pomalowałam jasnym błyszczykiem. Teraz byłam gotowa do wyjścia. Ruszyłam do centrum. Nie wiedziałam,gdzie dokładnie jest...ale to centrum miasta tam musi jakaś być. Na swojej drodze napotkałam staruszkę.
-Przepraszam!-pomachałam do niej i podbiegłam. Wie pani,gdzie znajdę aptekę?
-Jest tuż za rogiem.-uśmiechnęła się ciepło.
-Bardzo dziękuję.-odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam w tamtą stronę.
                                     Kupiłam tabletki. Mam nadzieję,że mi pomogą. Szłam powoli do domu,aż nagle usłyszałam,że ktoś mnie woła.
-Jade?!-odwróciłam się.
-O dzień dobry.-uśmiechnęłam się. W moją stronę zmierzała pani Cathy.
-Cześć kochana.-przytuliła mnie. Co tutaj robisz?-zlustrowałaś mnie. Aleś ty wyrosła.-uśmiech nie schodził jej z twarzy.
-Spaceruję.
-Może,gdzieś przysiądziemy i porozmawiamy?
-Dobrze.-wzruszyłam ramionami i ruszyłam za nią.

*Z pkt. Elizabeth*

U Jamesa siedzimy już od jakieś godziny,a żadna z nas jeszcze nie poruszyła tego tematu. Liczyłam,że Meg się tym zajmie,ale widzę,że jest za bardzo zdenerwowana. Postanowiłam w końcu,że ja poruszę ten temat. Cóż raz kozie śmierć.
-James to prawda,że chcesz się oświadczyć Halston?-przełknęłam ślinę.
-Oni wam powiedzieli?-uśmiechnął się lekko.
-Przemyślałeś to?-dołączyła się Maggie.
-Nie lubicie jej?-posmutniał.
AAAAA!! Czemu wyjeżdża z takimi pytaniami?! Spojrzałyśmy na siebie.
-Nie no co ty! Bardzo ją lubimy.-skłamałyśmy i uśmiechnęłyśmy sztucznie.
-Świetnie! To może będziecie druhnami?-uśmiechnął się szerzej.
-Co?!-krzyknęłyśmy, a ja powstrzymałam się o uderzenia go.
-Gdybyście widziały swoje miny.-zaczął się śmiać. Jeszcze nie czas na takie pytania.-spoważniał.
-Hehe...-udawałyśmy,że nas to bawi. Gdyby Jade nas widziała może by pochwaliła nasz talent aktorski.
-A co z Jade?
-Jest chora.-wypaliła Domi i spojrzała na nas. Pokiwałyśmy głowami.
-Co jej jest?-zmartwił się.
-Boli ją gardło.-odpowiedziałam.
-Ma katar.-odezwała się w tym samym czasie Domi.
Meg spojrzała na nas z politowaniem.
-Złapała jakieś przeziębienie.-uratowała nas.
-Oj. To życie jej szybkiego powrotu do zdrowia.-uśmiechnął się ciepło. Jak będzie się lepiej czuła to przekażcie,żeby do mnie zadzwoniła.
-Jasne.-rzuciłam.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę i po pożegnaniu pojechałyśmy do domu.

*Z pkt. Jade*

-To opowiadaj Jade.-położyła na stole herbaty i usiadła w hotelu. Zaprosiła mnie do siebie do domu.
-Nie dawno się tutaj wprowadziłam.-uśmiechnęłam się.
-Oj tak. James już mi opowiadał. Spotkaliście się na koncercie.
-Tak.-zaśmiałam się.
-Nie chciałaś się przyznać.-uśmiechała się.
-Wie pani...-zawstydziłam się.
-Już dobrze. Dużo mi o tobie mówił,ale martwię się o niego.
-Dlaczego?
-Nie wiem czy słyszałaś,ale chce się oświadczyć Halston.-pokręciła głową. Tak między nami nie lubię jej.-puściła mi oczko.
-Rozumiem panią.-uśmiechnęłam się. Ja też za bardzo za nią nie przepadam. Ale rozmawiała już pani z nim na ten temat?-bawiłam się palcami.
-Chyba z 20 razy! Ale on jest mądrzejszy.-zaczęła kręcić głową. Jade ja nie wiem co robić.-spojrzała mi w oczy.
Postawia mnie w trudnej sytuacji. Skoro już mów mówiła to co ja zdziałam? Ehh...
-Może ja z nim porozmawiam?
-Zrobiłabyś to?!-ucieszyła się.
-Postaram się.-uśmiechnęłam się lekko.
-Dziękuję.
-Jeśli czegoś się dowiem dam pani znać.-napiłam się.
-Dobrze. Jesteś tu mile widziana.-uśmiechnęła się.
-Wie pani co będę się już zbierała.-posłałam jej pożegnalny uśmiech i wstałam z miejsca.
-Jeśli musisz.-również wstała. Odprowadzę cię.-uśmiechnęła się i oprowadziła mnie do drzwi.

*Z pkt. Elizabeth*

-Słyszałaś to?!-oburzyła się Domi.
-Jeśli chodzi o te druhny to tak!-krzyknęłam z Meg.
-Ej to czasem nie jest Halston?-spytała Domi, a ja się zatrzymałam.
-To ona!-powiedziała Meg i zrobiła zdjęcie.
-Ale go kocha!-prychnęła blondynka i zrobił kolejne zdjęcie.
-Bardzo.-oburzyła się Meg.
-Jeszcze jedno.-powiedziałam i kliknęłam aby zrobić ostatnie zdjęcie.
-Blee...-jęknęła Domi, a ja z Meg wybuchnęłyśmy śmiechem.

*Z pkt. Jade*

Gdy wróciłam dziewczyny jeszcze nie było. Poszłam do pokoju i schowałam zakup do szafki. Poczesałam włosy i wróciłam na dół do salonu.

*Z pkt. Elizabeth*

Wróciłyśmy do domu wykończone. Przywitałyśmy się z Jade, a potem wszystkie poszłyśmy do pokoi.


_________________________________________________________

Jak się podobało? Trochę narobiłam :P,ale większość z Was nie chce,żeby Halston i James byli razem ;*. Rozumiem ;). Zobaczycie co będzie z ich związkiem w dalszych rozdziałach i co będzie z Jade. Więcej nie mogę mówić,bo wszystko zdradzę ^^,a wiele jeszcze przed Wami,więc musicie być gotowe :*. Za parę rozdziałów wszystko (chyba) powinno się wyjaśnić :)

Życzę Wam pogodnego powrotu do szkoły :**. Kogo ja oszukuję ;P. W ogóle to cieszycie się? ^_^

 Nie wiem jak będzie z blogiem,bo niestety,ale zaczynam 3 klasę gimnazjum -,-. Egzaminy,nauka i sprawdziany...Boże! Eh...mam nadzieję,że znajdę na wszystko chociaż odrobinkę czasu. Jeśli mogę was prosić to zostawiajcie mi powiadomienia z waszych blogów o rozdziałach w nowej zakładce POMOC,a ja postaram się ponadrabiać rozdziały jak tylko znajdę czas :D. Z góry dziękuję za pomoc :**.

Ps. Wiadomości o rozdziałach (kiedy będą dodawane) znajdziecie w Informacjach :).

Lena xo



środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 19 "Oj Logan niech no ja Cię tylko dorwę!"

*Z pkt. Jade*

Dziś ja i Ely postanowiłyśmy poszukać dla mnie castingów.  Zaraz po śniadaniu poszłam się ubrać i uczesać. Z domu gotowe wyszłyśmy o 11.
-Czego mamy szukać?-spytała, gdy wsiadłyśmy do auta.
-Może na początek...jakaś mała rola epizodyczna?-spojrzałam na nią z pochyloną głową.
-Spoko.-wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy do jednej z agencji reklamowych.

*Z pkt. Dominic*

Jade razem z Ely wyszły, a ja i Meg siedzimy i czekamy. Zostałam wrobiona w coś bez mojej zgody!
-Meg dlaczego mi to zrobiłaś?-rzuciłam się twarzą na kanapę.
-Chcę ci pomóc.-mówiła to z uśmiechem.
-Ale Kendall mnie nie zechce.-usiadłam po turecku i zakryłam twarz poduszką.
-Nie marudź!-usiadła obok i przytuliła mnie. Jesteście sobie przeznaczeni.
-Może się przebiorę?-spojrzałam na nią.
-Czekałam, aż zapytasz.-zaśmiała się. Musisz! Chyba, że będziesz siedziała w piżamie.-uśmiechnęła się, a ja pokiwałam głową na nie i ruszyłam się przebrać. Wchodząc do pokoju od razu skierowałam się do szafy. Zaczęłam przeglądać. To nie...to też...blee...o to! Znalazłam delikatny zestaw, który szybciutko na siebie zarzuciłam. Włosy spięłam w kok i założyłam na głowę okulary. Posmarowałam jeszcze usta błyszczykiem i zeszłam do Meg.

*Z pkt. Jade*

Niestety. W tej agencji nie mieli nic co by mnie jakoś specjalnie zachwyciło. No, ale czego mogę się spodziewać po roli epizodycznej. Bardzo miła sekretarka dała nam adres innej agencji, która znajduję się niedaleko, więc szybko tam pojechałyśmy. Zaparkowałyśmy i ruszyłyśmy do środka. Wjechałyśmy windą na 3 piętro tak jak mówiła nam ta sekretarka i skierowałyśmy się do rejestracji. Nadąsana blondynka kazała nam czekać. Chwyciła słuchawkę telefonu i gdzieś zadzwoniła.
-Możecie wejść.-powiedziała odkładając słuchawkę.
-Dzięki.-odrzuciłam, a Ely zrobiła do niej dziwną minę, na którą blondynka prychnęła. Przestań!-spojrzałam na nią z uśmiechem i pociągnęłam ją do biura dyrektorki.
-Dzień dobry.-powiedziałyśmy wchodząc.
-Dzień dobry.W czym mogę panią pomóc?-spytała uśmiechając się. Wydawała się milsza niż ta jej sekretareczka.
-Ma pani jakieś daty najbliższych castingów?-zaczęłam.
-Zaraz coś znajdziemy.-zaczęła szukać czegoś w szufladach biurka. Proszę usiąść.-zrobiłyśmy jak kazała.
Po małej chwili wyciągnęła stosik kartek.
-Znajdę rolę w jakieś reklamie?-zapytałam, kobieta przeszukiwała kartki.
-21 czerwca o godzinie 4 (16) jest casting do reklamy pasty do zębów.-spojrzała na mnie.
-A coś innego?-spojrzałam na nią błagalnie.
-W najbliższym terminie niestety nie. Ale jeśli pani zależy to proszę zostawić swój e-mail skontaktuje się z panią.-uśmiechnęła się.
Napisałam jej na kartce swój mail i pożegnałyśmy się. Ta kobieta zrobiła na mnie dobre wrażenie, a chyba na niej też skoro chce mi pomóc, ale nie będę się nastawiać. Po wyjściu z agencji Ely zaproponowała kawę, więc podjechałyśmy do Starbaksu. Zamówiłyśmy na wynos 2 kawy i wróciłyśmy do samochodu.
-Która godzina?-spytała mnie brunetka, a ja spojrzałam na zegarek.
-2:30 (14:30).
-Czyli randki się zaczęły.-uśmiechnęła się.
-Pewnie tak. To co teraz robimy?-spytałam zapinając pas.
-Może pojedziemy do Logana?-zaproponowała.
-Jeśli nie będzie miał nic przeciwko, to czemu nie.-uśmiechnęłam się.
-No pewnie, że nie.-odpaliła silnik i ruszyłyśmy do niego.

*Z pkt. Maggie*

Zauważyłam, że Domi i Kendall bardzo dobrze się dogadują, więc poszłam na chwilę z Carlosem na górę.
-Co robisz?-spytał zdziwiony.
-Chcę dać im trochę swobody.-uśmiechnęłam się i zamknęła drzwi z pokoju.
Powolutku zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Złączyliśmy się w namiętnym pocałunku, ale niestety coś nam przerwało. Dokładnie dzwonek telefonu Jade.
-Kto normalny ustawia na dzwonek The Trooper od Iron Maiden?-pokręcił głową.
-Został jej taki nawyk. Chwila skąd wiesz, że to Iron Maiden?-spytała lustrując go.
-Kuzyn ich słucha.-wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
-Jasne.-puściłam mu oczko i pobiegłam do pokoju przyjaciółki.
Dzwonił James, więc odebrałam.
-Hej James!
-Hej Meg?! Jest może Jade?
-Nie. Pojechała z Ely. Ale jeśli masz coś pilnego to mogę jej przekazać, że dzwoniłeś.
-Chciałem tylko spytać czy gdzieś ze mną pojedzie, ale to zadzwonię później. Pa
-Okey. Pa-rozłączyłam się i odłożyłam telefon na miejsce.
Ciekawe o co chodzi? Z tą myślą wróciłam do pokoju.

*Z pkt. Jade*

-Logan o co chodzi z Jamesem?-spytała Ely popijając herbatę.
-Jak to co?-był najwyraźniej zdziwiony.
-Czemu tak dziwnie się zachowuje?-pokręciła oczami.
-Dziwnie. Nie zauważyłem.-rozłożył się bardziej na kanapie.
-Logan!-wkurzyła się, a on gwałtownie się poruszył.
-Okey. Chodź.-chwycił ją za rękę i poszli na górę.

*Z pkt. Elizabeth*

-Okey. Chodź.-pociągnął mnie na górę.
-O co chodzi?!
-O Jamesa. Chciałaś wiedzieć, tak?-spojrzał na mnie.
-No tak.-skrzyżowałam ręce na piersi.
-On chce się oświadczyć Halston!
-Co?!-krzyknęłam. Porąbało go!!
-Też mu to mówiliśmy! Ale nie słucha.-powiedział zrezygnowany.
-Przecież Jade się załamie!-ugryzłam się w język. Kurczę! Czemu najpierw mówię, a potem myślę.
-Dlaczego się załamię?-spytała Jade stojąca na schodach.
-O Jade! Nie zauważyłam cię.-podeszłam i objęłam ją ramieniem.
-Ely mów!-wyrwała się.
-James chce się oświadczyć Halston!-wybuchnął Logan. Jade zbiegła po schodach.
-Logan!-warknęłam. Zabiję!-zbiegłam szybko po schodach. Jade!
-A co ja...-słyszałam jak uderzył się z otwartej dłoni. Przepraszam!-krzyknął za mną.

*Z pkt. Jade*

-James chce się oświadczyć Halston!-wybuchnął Logan, a mnie coś ukuło. Wybiegłam ze łzami w oczach z jego domu.
-Jade! Zaczekaj!-Ely za mną krzyczała. Zatrzymałam się i wytarłam łzy. Jade!-brunetka przytuliła mnie i poszłyśmy do jej samochodu.
Całą drogę milczałyśmy. Gdy dojechałyśmy pod dom, szybko pobiegłam do pokoju, w którym się zamknęłam i zaczęłam płakać.

*Z pkt. Elizabeth*

-Co się stało?!-spytała przerażona Meg.
-Nie dostała roli?-dociekała Domi.
-To nie problem. Może zagrać w naszym serialu.-odezwał się Carlos, a Kendall przytaknął.
-Chętnie skorzysta, ale nie o to chodzi!-krzyknęłam.
-To o co?!-spytali jednocześnie.
-Wiedzieliście, że James chce się oświadczyć Halston?!-spojrzałam na chłopaków, przytaknęli. Dziewczyny spojrzały po sobie. Logan jej właśnie o tym powiedział!-westchnęłam.
-Oj Logan niech no ja cię tylko dorwę!-powiedziała Meg. Czemu nic nie mówiłeś!-krzyknęła na latyosa.
-Co teraz?-odezwała się blondynka.
-Powinna na razie zostać sama.-oznajmiłam i poszłam do kuchni zrobić sobie kolację.
-Dobra chłopcy poszli!-krzyknęła Domi. W sumie nie wiem po co, bo przecież widziałam. Eh...
-To co ty i Kendall?-poruszyłam brwiami, a blondynka się zarumieniła.
-Jade nie otwiera!-krzyknęła schodząc po schodach przerażona Meg.
-Może już śpi. Dajmy jej spokój. Niech się pozbiera. Jutro wszystko wyjaśnimy i pocieszymy ją.-uśmiechnęłam się lekko i skierowałyśmy się do swoich pokoi.

*Z pkt. Jade*

Nie chciałam nikogo widzieć, ani słyszeć przez to nie otworzyłam Meg. Teraz brakowało mi babci. Ona zapewne by mnie uspokajała i przytulała. Na samą myśl o staruszce rozpłakałam się jeszcze bardziej. Brakowało mi również Tytusa, który był teraz w Londynie. Moje użalanie przerwał telefon.
-James!-powiedziałam sama do siebie i odrzuciłam połączenie. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Zmieniłam tryb telefonu na milczy i postanowiłam zasnąć.

________________________________________

Tak wiem. Narobiłam, ale cóż ostatnio mam wenę na kryzysy ^^. Musicie wybaczyć :*.
W ogóle bardzo mnie ucieszyłyście ;* zostawiając tyle miłych komentarzy <3 :* nie macie pojęcia jakie to miłe :] :* Kocham Was! I dziękuje, że o mnie i o blogu pamiętacie :**. Mam nadzieję, że rozdział Wam się w miarę podobał :)

PS. Mam jeszcze pytanko xD chciałybyście czytać jakiegoś nowego bloga?? Tylko nie z udziałem BTR (a może zobaczymy ^^)?? Możecie wybrać kryminalny (chyba, nie wiem dokładnie co z tego wyjdzie ^^) lub fantasy :D
Zostawiam Wam wolną rękę :) Rozdziałów już trochę napisanych mam :)

PS.2.Podaję linka do mojej pierwszej w życiu jednorazówki jakby ktoś nie czytał :* Nie zmuszam!
http://friendship-never-ends-love.blogspot.com/p/jednorazowki.html

PS.3 Chętnych zapraszam na nowy rozdział xD
http://zakazany-owoc-jest-najlepszy.blogspot.com/

wtorek, 29 lipca 2014

#Urodzinki + Rozdział 18 "Moja pierwsza randka z Latynosem." i NIESPODZIANKA

Hejo! Ktoś jeszcze pamięta o tym blogu? ;) Dziś nadszedł dzień (29.07) w którym "Zagubiona Przyjaźń" obchodzi ROCZEK! Tak pierwsze urodzinki :D Z tej okazji coś dla Was mam ^^. Napisałam jednorazówkę na tą okazję, ale wątpię czy kogokolwiek zadowoli :/ i oczywiście jest jeszcze rozdział na który zapewne czekaliście. Ogłaszam wszem i wobec, że WRÓCIŁAM!!!

Dobra już nie przynudzam :P tylko życzę sobie i czytelniką wytrwania do 2 latek i więcej... oraz weny i może więcej komentarzy i czytelników ;*.

Zapraszam na prezent :**.


P.S Jednorazówka będzie na stronie pt. "Jednorazówka".


*Z pkt. Meggie*

Obudziłam się jako pierwsza, no cóż jestem rannym ptaszkiem. Ubrałam się i zeszłam do kuchni. Postanowiłam przygotować śniadanie, ale niestety nie znalazłam nic w lodowce. Ruszyłam do przedpokoju, gdzie ubrałam buty i wróciłam się z powrotem do kuchni po kluczyki do samochodu. Sklep był 10 minut drogi samochodem. Pieszo spacerowałabym około 20 minut, ale nie ważne. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy typu chleb, masło, wędliny itd. Zapłaciłam za wszystko przy kasie i wróciłam do domu.
                                       Otwierając drzwi dziewczyny się na mnie rzuciły.
-Meggie! Na reszcie!-wrzasnęły. Wiedziałam o co im chodzi.
-Tak na reszcie! Zaraz przygotuję wam pyszne śniadanko.-uśmiechnęłam się i ruszyłam z zakupami do kuchni. Przyrządziłam zwyczajne i szybki kanapki, a dziewczyny i tak były zachwycone. Jadły gorzej niż stado bydła czy nawet facetów.
-Co wy byście beze mnie zrobiły?-zaśmiałam się.
-Pewnie byśmy zginęły!-zaczęły się śmiać.
-Dobra zostawiam was.-pomachałam im.
-Nieeeee!!
-Muszę! Idę się szykować na moją randkę.-posłałam im całusa i popędziłam na gorę.
-Czekaj!-ruszyły za mną.
                                      Ely zrobiła mi makijaż, Domi najpierw wyprostowała mi włosy, a następnie spięła z nich kłosa. Jade wygrzebała z mojej szafy granatową sukienkę (nawet nie wiedziałam, że taką mam) i do tego buty na koturnie.
-Meg tak właściwie ile wy ze sobą jesteście?-spytała siadają na łóżku Jade.
-2 miesiące, ale nie oficjalnie.-zarumieniłam się.
-Uuu...-odezwała się Domi, przy okazji ciągnąc mnie za włosy.
-Ał!-odwróciłam się do niej z wściekłością.
-Sorki!-pisnęła.
-Wyzna ci dzisiaj co do ciebie czuje?-bardziej oznajmiła Ely.
-Mam taką cichą nadzieję!-zadzwonił dzwonek do drzwi. O nie to pewnie Los!-zaczęłam panikować.
-Spoko otworzę! Jeśli cię kocha zaczeka.-puściła mi oczko Jade.

*Z pkt. Jade*

Poszłam otworzyć drzwi.
-Hej Carlos!-uśmiechnęłam się.
-Hej Jade!-przytuliliśmy się. Jest Meg?-rozglądnął się po domu.
-Jasne. Tylko musisz chwilkę zaczekać.-uśmiechnęłam się.
-Stroi się?-wyszczerzył zęby.
-Raczej. Ty też całkiem nieźle wyglądasz. Idealny krawat! Ja to mam wyczucie.-wystawiłam język, a Carlos zrobił zdziwioną minę. Ehh...chodzi o kolor Meg ma granatową sukienkę.-uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło.
-Aaa...
-Faceci.-pokręciłam głową.
-Kobiety.-powtórzył i zaczęliśmy się śmiać.
Po chwili zeszła już na dół gotowa brunetka.
-Hej Carlos!-rzuciła mu się na szyję, a ja się odsunęłam.
-Hej!-pocałował ją w policzek.
-Ooo...-wydusiłam, a oni spojrzeli na mnie rozbawieni.
-Dobra Jade lecę. Dziewczyny są na górze. Proszę nie zróbcie nic głupiego.-pocałowała mnie w policzek i wybiegła ze swoim księciem.

*Z pkt. Meggie*

Pożegnałam się z Jade i ruszyłam z Carlosem (od aut. Chodzi mi oczywiście o strój :P) do jego samochodu. Mój kochany zachował się jak dżentelmen i otworzył mi drzwi.
-Gdzie jedziemy?-spytałam zapinając pasy.
-A to niespodzianka.-uśmiechnął się.
-Czyli przez całą drogę mam mieć zamknięte oczy?-spojrzałam na niego.
-Jakbyś mogła.-spojrzał na mnie oczkami słodkiego pieska. I jak mu tu odmówić?
-Dobra!-zasłoniłam oczy ręką. Tylko powiedz mi kiedy będziemy na miejscu.
-Spokojnie.
                              Po jakiś 15 minutach byliśmy na miejscu.
-Jesteśmy!-odsłoniłam oczy i spojrzałam przez okno. Zauważyłam wesołe miasteczko. Jak ci się podoba?
-Żartujesz?! Świetnie!-cmoknęłam go w policzek.
-Uff...już myślałem, że mnie ochrzanisz.-uśmiechnął się.
-No coś ty!-wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do kasy zakupić bilety.
Kasjerka kazała udać się nam do ochroniarza, który skasował bilety i wpuścił przez bramkę.
-To co pierwsze?-złapał mnie za rękę.
-Rollercoster!-pociągnęłam go.
Kolejka była dość długa, ale szybko i sprawnie się ruszyła. Czułam się trochę niekomfortowo, a to wszystko przez tą sukienkę. Gdybym lepiej wiedziała gdzie pójdziemy ubrałam bym spodnie...
Kolejka zaczynała ruszać. Złapałam mocno Carlosa za rękę i zaczęłam piszczeć, ale nie tylko ja. Za nami parę osób też krzyczało. Po skończonej zabawie na kolejce Los wyciągnął mnie do domu strachu. Z pretekstem, że i tak nic już nie słyszy, więc możemy iść. Dostał za to kuksańca w brzuch. Narzekałam trochę na tą propozycję, ale jak obiecał, że będzie blisko mnie w końcu się zgodziłam. Gdy wyszliśmy z budynku miałam dość! Carlos cały czas mnie straszył. Ehh...znudziło mi się już trochę, więc poszliśmy na hot-dogi. Usiedliśmy wygodnie pod stolikiem z parasolem.
-Carlos?-spojrzałam na niego, a on zajadał się już przekąską.
-Hym.-odezwał się z pełną buzią.
-Co z Jamesem?-ugryzłam bułkę.
-Jak to co?-wytarł buzię serwetką.
-Jade się o niego martwi...
-A nie przypadkiem ty?-spojrzał na mnie ze smutnymi oczami.
-Przestań!-pokręcił głową z uśmieszkiem. Dość dziwnym jak na niego.
-Chyba z nim okey.
-Chyba?-podniosłam brwi.
-Oszalał! Kompletnie oszalał!
-Jak to?-ugryzłam hot-doga.
-Chce się oświadczyć Halston!
-Co?!-wyplułam bułkę, a Carlos wybuch śmiechem. Mówisz serio?!
-Tak. Widzę, że też jesteś tego samego zdania co ja z chłopakami.-wytarł mi twarz serwetką.
-Jade się załamie...
-Czemu?-podniósł brew.
-Podkochuje się w nim.-ściszyłam głos.
-Aaa...rozumiem. I mi nie powiedziała!-udał obrażonego.
-To sprawy dziewczyny.-szturchnęłam go w ramię.
-Wiesz, że on chce z nią jechać po pierścionek?
-Nie pozwolę mu na to!-wstałam.
-Spokojnie.-kazał mi usiąść. Jak to zrobisz? Zabierzesz jej telefon?
-Carlos to nie głupi pomysł.-uśmiechnęłam się.
-Przecież żartowałem.-pokręcił głową. Meggie.-spojrzałam na niego. Mam pytanie.
-Słucham.-uśmiechnęłam się.
-No wiesz...-podrapał się po karku.
-Tak?
-Spotykamy się już 2 miesiące.-pokiwałam głową.
-Jeśli chcesz zostanę nią.-uśmiechnęłam się.
-Co? Serio! Ale...
-Chodzi ci o nas jako parę tak?-upewniłam się, a on pokiwał głową. Da się domyślić.-złączyliśmy się w pocałunku, na który tak długo czekałam.
-Przepraszam, ale za 5 minut zamykają.-podszedł do nas ochroniarz, a my się od siebie oderwaliśmy i szybko wybiegliśmy. Carlos oczywiście odwiózł mnie do domu.
-Mogę jutro do ciebie wpaść?-spytał, gdy zatrzymał się pod domem.
-Jasne! A przyjdziesz z Kendallem?
-Kendallem?-zdziwił się.
-Chcę go zeswatać!-uśmiechnęłam się i pocałowałam mojego chłopaka w policzek.
-Będę o 2!-krzyknął przez szybę, a ja mu pomachałam i odjechał.
                               Gdy weszłam do domu, dziewczyny siedziały i oglądały TV.
-Wróciłam!-krzyknęłam ściągając buty.
-Meggie hej! Jak było?-odwróciła się do mnie Ely.
-Świetnie jesteśmy parą!-zaczęłyśmy piszczeć. A bo zapomnę. Jutro przychodzi Kendall.-oznajmiłam, gdy się uspokoiłyśmy.
-Kendall?-zdziwiła się Domi.
-Musicie się poznać-wybuchnęłyśmy śmiechem. Poszłam do kuchni zrobić parę kanapek położyłam na stół i ruszyłam się przebrać. W wygodnych ciuchach wróciłam do dziewczyn i obejrzałyśmy sobie komedie romantyczną pt.: "Czego pragną kobiety".

__________________________________________


Otóż jest 18 rozdział. Trochę go poprawiałam, żeby nie był krótki specjalnie na tę okazję, ale co do wszystkiego dzisiaj Wy macie prawo mnie pouczać (macie tylko jeden dzień w roku :P). Mówcie czy chcecie jakieś nowe zmiany, nowego bloga itd.: Chętnie coś nowego zrobię ^^.

Do następnego :* i zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. Mam nadzieję, że po tak długiej nieobecności zostali tutaj jacyś wytrwali :*.

wtorek, 15 kwietnia 2014

#R.I.P

Hej! :) Takie mini ogłoszonko. ZAWIESZAM BLOGA!! Niestety. Ani Wy, ani ja nie mam czasu... W ogóle nie wiem czy ktoś to czyta :( Ostatnio pod postem dostałam tylko 3 komentarze (za które serdecznie dziękuję :*), a w obserwatorach jest 20 osób! Jest to trochę przykre,ale rozumiem. Blog albo nie spełnia waszych oczekiwań albo po prostu nie macie czasu. Okey skończyłam, ale mam nadzieję, że po burzliwym czasie ktoś jeszcze do mnie tutaj wróci, bo jeszcze nie jedno się wydarzy... I czy Zagubiona Przyjaźń, Przemieni się w Miłość? :).

                                                                                                                                          Lena xx

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 17 "Spacer po L.A zamienił się w nieoczekiwane spotkanie."

*Z pkt. Jade*

Obudziłam się o 10:00. Ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni. Meg, Ely i Domi jadły już płatki, więc ja również je sobie przyrządziłam.
-Macie jakieś plany?-spytałam dosiadając się do stołu.
-Nie.-odpowiedziała Ely.
-To może gdzieś wyjdziemy?-zaproponowałam.
-Jasne! Świetny pomysł! Pokażemy wam Los Angeles.-powiedziała podekscytowana Meg.
-To o której?-spytała Domi spoglądając na swój zegarek.
-Może zaraz?-spojrzałam na nie.
-Okey.-wszystkie odniosłyśmy naczynia i poszłyśmy się przebrać. Zostałam w tych samych ciuchach tylko ściągnęłam chustę, zabrałam z biurka aparat i zeszłam na dół gdzie czekała gotowa Meg.
-Ely! Domi!-krzyknęła, gdy stanęłam obok niej.
Na dole chwilkę później zjawiły się dwie panie.
-Już gotowe?-popatrzała na nie mroźnym spojrzeniem.
-Tak.-odpowiedziały i wyszłyśmy z domu.
Na samym początku Meg zaczęła opowiadać:
-Los Angeles czyli "Miasto Aniołów" zostało założone 4 września 1781 roku przez Felipe Neve'a...-coś jeszcze dalej ciągnęła, ale się wyłączyłam. Ogólnie rolę przewodnika przejął nie kto inny jak ona. Opowiadała w dalszym ciągu o zabytkach itd.: Zawsze interesowała się historią, ale nie została żadnym politykiem ani nic z tych rzeczy. Naszym następnym przystankiem były wzgórza Hollywood. Przyznam szczerze, że zaczęły bolec mnie już nogi, a szłam dalej. Na szczęście trochę się tam zatrzymałyśmy i zjadłyśmy kanapki, które zabrała ze sobą Meg. W końcu Ely i Domi chciały wracać do domu. Wracałyśmy sobie przez park. Zauważyłyśmy również Jamesa i Halston, którzy spacerowali trzymając się za ręce. Zauważyli nas i ruszyli w naszym kierunku.
-Hej dziewczyny!-przywitał się James.
-Hej James!-odpowiedziałyśmy chórem.
-Halston poznaj proszę Meggie, Elizabeth, Dominic i Jade.-wskazał na każdą po kolei. Dziewczyny poznajcie Halston.-uśmiechnął się.
-Cześć!-przywitała się.
-Cześć.-odpowiedziałyśmy.
-James może skoczysz po coś do picia?-spytała blondynka ze słodkim uśmieszkiem.
-Jasne kotku!-pocałował ją w głowę i poszedł w stronę małego sklepiku.
-Jade?
-Tak?-spojrzałam na nią.
-Jesteś przyjaciółką Jamesa, tak?
-Tak...-zdziwiłam się, że zadaje mi takie pytania, ale cóż musi wiedzieć czy nie stanowię dla niej konkurencji. Tym nie musi się przecież martwic.
-Dużo mi o tobie opowiadał.-uśmiechnęła się na co ja również.
-Powiedz Halston ile już ze sobą jesteście?-spytała Domi i wszystkie ruszyłyśmy na pobliską ławeczkę.
-2 lata.-odpowiedziała dumnie.
-Tak się kochacie?-spytała trochę ciszej i sarkastycznie Ely.
-Oj bardzo.-uśmiechnęła się do niej. A jak u was? Macie kogoś?
-Prowadzimy chwilowo samotny tryb życia.-odpowiedziała Domi.
-Jesteśmy singielkami.-uśmiechnęła się Meg jak zwykle dobra dla wszystkich.
-Rozumiem.-pokiwała głową z uśmiechem.
Trochę jeszcze rozmawiałyśmy, aż James przyniósł 6 napoi.
-Wiesz nie musiałeś nam kupować.-powiedziałam kiedy wręczył mi butelkę.
-Przestań. Prezent.-puścił oczko.
-Zaraz się zbieramy, prawda?-spytała Meg, widząc, że byłam w niezręcznej sytuacji.
Pokiwałyśmy na to tylko głowami. Pożegnałyśmy się z zakochaną parką i ruszyłyśmy do domu.
-Nie uważacie, że Halston jest trochę dziwna?-zapytała Domi spinając włosy w kucyk.
-Czemu?-spytałam, ale w głębi też tak czułam.
-Heloł widziałaś ją?-spytała Ely.
-No przecież...-przerwała mi Meggie.
-Te jej tipsiki na paluszkach, a już nie mówię o ciuchach.-wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Meg cicha woda nikt nie wie co powie, a potem każdy się śmieje.
-Dziewczyny przestańcie!-zakończyłam zabawę.
-Ale Jade...-zaczęła Ely, ale jej przerwałam.
-To nie nasze sprawy.-wszystkie spojrzały po sobie i z grobowymi minami weszłyśmy do domu.
Biegiem ruszyłam na górę i wzięłam prysznic.

*Z pkt. Meggie*

Razem z Domi i Ely zastanawiałyśmy się co James widzi w Halston. Ale dla nas to trochę nie logiczna sprawa. Jak tu zrozumieć facetów?!
-To bez sensu. Jest nią tak zauroczony, że aż głupi.-powiedziała Ely, a blondynka przyznała jej rację.
Nagle zadzwonił telefon.
-Odbiorę!-rzuciłam i poszłam odebrać. Słucham?
-Meg?-nie do końca poznałam kto to.
-Tak?-powiedziałam nie pewnie.
-Cześć to ja Carlos!
-Carlos! Cześć! Coś się stało?-byłam strasznie podekscytowana, że rozmawiam z Carlosem. Chciałam krzyczeć, ale w tej sytuacji było to bardzo niestosowne.
-A tak dzwonię. Chciałem zapytać czy robisz coś jutro.
-Jutro? Nie.
-To może gdzieś ze mną wyskoczysz?-ja z Carlosem?! Myślałam, że zaraz przy tym telefonie padnę.
-Okey, a gdzie?
-Może wesołe miasteczko?
-Świetnie!
-Super! Wpadnę po ciebie o 1:00 P.M (od autorki: 13:00 naszego czasu jakby co ^^)
-Okey.
-To pa.
-Pa.-rozłączył się, a ja zaczęłam piszczeć.
-Randka z Latynoskiem?-spytała Domi pojawiając się obok mnie.
-Skąd wiesz?-zaczęłyśmy się śmiać.
Nasze głośne zachowanie sprowadziło na dół Jade.
-Co się stało?-sięgnęła do lodówki po wodę.
-Meg idzie na randkę z Carlosem!-zawołały chóralnie Ely i Domi.
-Serio?! To świetnie!-znowu zaczęłyśmy piszczeć.

----------------------------------------------

Jak się podoba? Mam nadzieję, że jest lepszy niż 16 ^^. Strasznie przepraszam, że tamten wyszedł jak krowie łajno, ale każdy ma jakieś słabsze dni :/. Mniejsza. Mam nadzieję, że uda mi się poprawić te moje "zdolności". Przepraszam, że rozdziały tak rzadko się pojawiają, ale mam dużo spraw na głowie i po prostu brakuje mi czasu... Możemy się umawiać, że rozdziałki będą się pojawiać 1 w miesiącu? Przynajmniej do czasu kiedy sprawy się zluzują :). Okej kończę do zobaczonka za miesiąc :*.
(Mam nadzieję, że zastanę więcej komentarzy niż ostatnio, ale to tylko marzenia ^^)

Zapraszam Was na mojej 2 pozostałe blogi:

 http://worldofvampiresandhumans.blogspot.com/

http://zakazany-owoc-jest-najlepszy.blogspot.com/

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 16 "Szkoda to tylko udawanie..."

* Z pkt. Elizabeth*

Po przygotowaniu Jade sama poszłam się przygotować. Ubrałam moją ulubioną sukienkę, choć wolę spodnie, ale poświęcę się dla Logana. Uczesałam się i umalowałam się. Później ubrałam buty i zeszłam do salonu.
-Uuu...Pani Henderson!-zachichotały dziewczyny, a ja teraz wiem jak czuję się Jade.
-Bardzo śmieszne!-zadzwonił dzwonek do drzwi i ruszyłam otworzyć. Hej!-przywitałam Logana.
-Hej! Możemy iść?-uśmiechnął się.
-Jasne, tylko wezmę torebkę.-zabrała wymieniony przedmiot, pomachałam dziewczyną i ruszyliśmy do jego samochodu.
-Ślicznie wyglądasz!-powiedział i uśmiechnął się, gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
-Dziękuję!-włączył silnik i ruszyliśmy. Logan.
-Tak?-spojrzał na mnie.
-Dlaczego ja mam udawać Twoją dziewczynę? A nie na przykład Meggie?
-Dobre pytanie.-uśmiechnął się. Ty ponieważ się zgodziłaś, a nie Meggie, ponieważ musiałbym się jej długo prosić.-znowu się uśmiechnął.
-No dobrze, a dlaczego nie Domi lub Jade?
-Czy ja naprawdę jestem taki zły i nie nadaję się na chłopaka?
-Nie.-pocałowałam go w policzek i od razu się rozpromienił.
                                                    Po 10 minutach byliśmy pod domem jego rodziców. Zadzwonił, a drzwi otworzyła jego mama.
-Cześć mamo!
-Dzień dobry!-uśmiechnęłam się.
-Dzień dobry! Wejdźcie.-zaprosiła nas do środka. Usiądźcie w jadalni.
Gdy już zajęliśmy miejsca przyszedł jego tata.
-Dzień dobry!-uśmiechnęłam się tak samo jak do pani Henderson.
-Dzień dobry!-odpowiedział i usiadł, a jego mama przyniosła i podała obiad.
-Och Elizabeth nawet nie wiesz jak się cieszymy z tego spotkania! Logan tyle o Tobie opowiadał.-uśmiechnęła się pani Henderson.
-Ja również się bardzo cieszę!-odwzajemniłam uśmiech.
-Ile już ze sobą jesteście?-tym razem odezwał się pan Henderson.
-Tato już mówiłem 2 miesiąc.-odezwał się Logan i przełknął roladę.
-A no tak. Moja skleroza.-zaśmiał się.
Rozmawialiśmy tak sobie jeszcze, aż Loganowi zadzwonił telefon.
-Mamo musimy lecieć!
-Ale obiecałam Ely pokazać zdjęcia.
-Mamo!
-Dobrze innym razem.-uśmiechnęła się i odprowadziła nas do drzwi.
Ubraliśmy się i powoli wychodziliśmy.
-Trzymaj się Ely.-uściskała mnie z całych sił jego mama. Do widzenia!
-Do widzenia!-pomachaliśmy jej i poszliśmy do samochodu.
-Pilny telefon?-spytałam, gdy wyjeżdżaliśmy z ulicy.
-Nie, to tylko Carlos.-uśmiechnął się.
-Wiesz, że ja bardzo chciałam zobaczyć te zdjęcia?
-Może, ale lepiej żeby nie.-wystawił język.
-Co ty takiego opowiedziałeś rodzicom?
-Nic.-uśmiechnął się.
-Logan!
-Jesteśmy!
-Wiesz co?!
-Co?-popatrzał na mnie jak szczeniak.
-To było udane spotkanie.-uśmiechnęłam się.
-Cieszę się. Chcesz je powtórzyć?
-Serio?!
-Czemu nie? Polubili Cię, a ty chciałaś obejrzeć zdjęcia.-uśmiechnął się.
-Okey, tylko nie przychodź z tą wiadomością tak późno.-też się uśmiechnęłam i otworzyłam drzwi.
-Ely?-odwróciłam się, a nasze usta złączyły się w pocałunku. Będziesz moją dziewczyną?-zapytał kiedy się odsunęliśmy.
-Jasne!-zarzuciłam mu ręce na szyję i znów złączyliśmy się w pocałunku, ale nie na długo, bo przerwał nam telefon.
-To Carlos.
-Lec.-pocałowałam go w policzek i wysiadłam.
                                                     Kiedy otworzyłam drzwi, zauważyłam, że dziewczyny oglądają TV.
-Hej!-przywitałam się wchodząc do salonu.
-Hej!-odrzuciły.
-Spotkanie udane?-spytała Jade.
-Jestem dziewczyną Logana Hendersona!-pisknęłam.
-Aaaaa...!!! Gratulacje!-zaczęłyśmy się przytulać i piszczeć.
Po ogarnięciu porozmawiałyśmy trochę jeszcze o spotkaniach moim i Jade, a po konwersacji każda poszła do siebie.

----------------------------------------
Hej! Jak się podobał rozdział? Tylko szczerze... Moim zdaniem jest do bani -.-. Może dlatego, że dopadło mnie jakieś chóbsko i ostatni tydzień ferii muszę leżeć w łóżku -.-  i chyba oszaleję. Ehhh.... Mniejsza.
Przepraszam jakby co za błędy, ale po prostu jestem wykończona i mogłam ich nie zauważyć :/.

Dobra nie użalam się już nad sobą, bo kto to chce czytać ^^. Rozpisywać się już też nie będę czekajcie wytrwale na nexta :).

Pozdrawiam Lena :*








Obserwatorzy