piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 26 "Moje plany legły w gruzach."

*Z pkt. Jamesa*
Gdy wszedłem do domu usłyszałem jakieś dziwne głosy, więc postanowiłem to sprawdzić. Wszedłem na górę. Te odgłosy najwyraźniej dobiegały z mojej sypialni. Otworzyłem drzwi. Nie mogłem uwierzyć w to co tam zobaczyłem. Halston i Zac Efron byli w mojej sypialni! Nagle wszystko rozpadło się na miliony małych kawałków. Wszyscy mieli rację!
-James?!-Halston podbiegła do mnie zasłaniając się kołdrą. Nie mogłem na nią patrzeć.
-Wynoś się stąd!-krzyknąłem, a ona złapała mnie za ramie.
-Jimmy to nie tak jak myślisz!
-Daj mi spokój i wypierdalaj stąd!-odrzuciłem jej rękę, a jej kochanek szybko się ubrał i pociągnął ją za sobą. Po trzaśnięciu drzwiami usiadłem na łóżko. Zakryłem twarz rękami. Wszyscy mieli rację! A ja jej głupio wierzyłem! Miałem ochotę coś rozwalić, ale się powstrzymałem. Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki. Przemyłem twarz zimną wodą sądząc,że to tylko sen. Niestety. Moje plany legły w gruzach. Otrząsnąłem się i wyszedłem z domu.

*Z pkt. Maggie*
Dojechaliśmy do nas do domu. Każdy rozsiadł się na kanapie lub na fotelach.
-Może obejrzymy jakiś film?-zaproponował Logan.
-Chętnie, a jaki?-zapytały Ely i Domi.
-Może "Dom woskowych ciał"?-zaproponował Los i wszyscy przytaknęli.
Jak się później okazało był to horror. Ja i Domi ciągle tuliłyśmy się do swoich chłopaków, a Ely i Logan bawili się w najlepsze. Po filmie chłopcy zostali u nas na noc. Nie mieli wyjścia. Każdy spał u swojej dziewczyny.

*Z pkt. Jamesa*
Pojechałem do kwiaciarni po największy bukiet, a następnie do szpitala. Jade należały się przeprosiny. Gdy dotarłem pod szpital była już 22:00. Trochę się bałem,że mnie nie wpuszczą, ale mój urok osobisty podziała na pielęgniarkę i wpuściła mnie do sali Jade. Zakradając się powoli do jej łóżka zauważyłem,że śpi. Nie chciałem jej budzić, więc położyłem bukiet na szafce, a sam usiadłem spokojnie na jej łóżku. Poruszyła się, ale nadal spała. Zacząłem jej trochę śpiewać, aż w końcu zmorzył mnie sen i zasnąłem.
_______________________________________________________________________

Hej! Zapewne rozdział rewelacji nie zrobił i można się było tego spodziewać (wykrakała to Marcela :*) co prędzej czy później zrobi Halston...ale mam nadzieję,że rozdział ogólnie jako tako się Wam spodobał :) Wiem,że wyszedł jakiś krótki, ale następne (kiedyś będą dłuższe, bo staram się nad tym pracować ^^) Bardzo się cieszę,że pod ostatnim postem pojawiło się 6 komentarzy ^^. Chyba będę musiała dawać Wam nagrody za komentowanie :P. Podziękujcie Wszystkie Mei sobie, bo to dzięki niej będziecie miały okazję zobaczyć zwiastun nowego bloga ;) Nie jest on jakiś świetny (bo to mój pierwszy filmik) ale mam nadzieję, że Wam się spodoba i zaciekawi :*. Oto zwiastun:

http://youtu.be/-Uj2K2rUelU
.

PS. Adres bloga nie jest jeszcze aktywowany!!

Gdyby ktoś jeszcze nie widział Conor od niedawna wygląda tak :*
(Musiałam zmienić jego postać, bo Logan Lerman nie pasował. Lerman wygląda na grzecznego chłopca, a nie gwałciciela :P ^^)








piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 25 "O mały włos! Szpital."

* Z pkt. Maggie*
Świetnie znowu pierwsza! Ubrałam się i zeszłam na dół zrobić śniadanie śpiochom. Około 9:00 Ely i Domi pojawiły się w kuchni.
-Hej!-przywitałam się zamykając lodówkę.
-Hej!
-Obudzicie Jade?-zapytałam i zabrałam talerz z kanapkami.
-Jasne.-pokiwały głowami i poszły na górę.

*Z pkt.Dominic*
Poszłyśmy z Ely obudzić Jade. Zapukałyśmy, ale nie usłyszałyśmy odpowiedzi, więc weszłyśmy. Leżała na łóżku, więc szturchnęłam ją, a Ely ją odkryła  i z pościeli wypadły tabletki nasenne.
-Meg!-zaczęłyśmy krzyczeć przerażone.
-Co się stało?-spytał wchodząc.
-Jade!-wskazałam palcem.
Meg podeszła do niej i sprawdziła czy oddycha.
-Dzwońcie po karetkę!-krzyknęła do Ely i zajęła się Jade.

*Z pkt. Elizabeth*
Po tym co zobaczyła byłam przerażona. Pierwszy raz widziałam Jade w takim stanie. Mam nadzieję, że nic z nią nie będzie. Z myśli wyrwała mnie Meg mówiąc, że mam dzwonić po karetkę. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wyszłam na hol. Rozmowę z dystrybutorką przeprowadziłam dość szybko, aż byłam zaskoczona. Wróciłam do dziewczyn.
-Będą za 5 minut.
-Boże!-zaczęła płakać Domi, a Meg ją przytuliła.
                                 Ktoś zadzwonił do drzwi, pobiegłam otworzyć.
-Dzień dobry to pani dzwoniła?-spytał jeden z sanitariuszy.
-Tak. Proszę szybko!-zaprowadziłam ich na górę. Po wejście od razu przystąpili do działania. Zbadali ją i postanowili zabrać ją do karetki.
-Czy my też możemy jechać?-spytała Domi zapłakana.
-Najlepiej będzie jak panie dojadą do nas za 10 minut.-odpowiedział starszy sanitariusz i zamknął karetkę.
-W porządku, a do jakiego szpitala ją zabieracie?-spytała Meg obejmując ramieniem Dominic.
-Świętego Leopolda.
-Dziękuję.-karetka odjechała na sygnale, a my wróciłyśmy po jakieś rzeczy dla Jade.

*Z pkt. Meggie*
To co przeżyłam było straszne! Kiedy zobaczyłam Jade leżącą bezwładnie na łóżku poczułam mdłości, ale musiałam coś zrobić i się opanować. Sprawdziłam jej puls, na szczęście był wyczuwalny, ale Jade była nieprzytomna. Na szczęście sanitariusze szybko zawieźli ją do szpitala, a my z dziewczynami ruszyłyśmy zaraz za karetką. Wszystkie zastanawiałyśmy się dlaczego to zrobiła. Znałyśmy się długo, ale ona nigdy nie okazywała swoich uczuć zawsze je w sobie tłumiła...
                                   Gdy dojechałyśmy na miejsce Ely poszła zapytać, gdzie leży brunetka.
-Sala 15!-pobiegłyśmy tam, akurat z pokoju wychodził lekarz.
-Dzień dobry. Doktorze co z nią?-spytałam.
-Dzień dobry. Kim panie są?-poprawił okulary.
-Przyjaciółkami.-odpowiedziałam z Ely.
-Ja kuzynką.-odezwała się ściszonym głosem Domi.
-Rozumiem. Dziewczyna miała sporo szczęścia, gdybyście ją znalazły parę minut później...-pokręcił głową. Chwilowo jej stan jest dobry, ale to w każdej chwili może się zmienić.
-Jak to zmienić?-Domi zakryła dłonią usta. Ely pomogła jej usiąść.
-Tabletki, które zażyła są bardzo silne i nie wiadomo jak jej organizm to przetrzyma.-spojrzał na blondynkę. Podać pani jakieś środki uspokajające?-pokiwała głową. Siostro!-zwrócił się do przebiegającej pielęgniarki obok. Zatrzymała się. Proszę podać pani środki przeciwbólowe.
-Dobrze, panie doktorze.-pokiwała głową i zabrała Domi.
-Przepraszam bardzo,ale musimy ją zabrać na płukanie żołądka.-dotknął mojego ramienia i wrócił do sali.
                                               Zadzwonił mój telefon. Carlos. Oddaliłam się trochę i odebrałam.
-Hej kochanie! Robisz coś dzisiaj?
-Hej!-spojrzałam za siebie. Właśnie wywozili Jade. Jestem w szpitalu.-usiadłam na krześle.
-Jak to? Co ci się stało?!
-Nic, to Jade...
-Jade?!
-Połknęła jakieś tabletki.
-Gdzie leży? Będę tam z chłopakami.
-Świętego Leopolda.
-Okej będziemy za 15 minut! Trzymaj się słonko!-rozłączył się, a ja schowałam telefon do kieszeni.
Wróciłam do Ely. Siedziała na krześle i bawił się nitką z bluzki.
-Kto dzwonił?-usiadłam obok niej.
-Carlos.
-Przyjedzie?-spojrzała na mnie. Miała opuchnięte oczy. Najwyraźniej płakała.
-Płakałaś?
-Co?-potrząsnęła głową i wytarła policzki. Uśmiechnęłam się lekko.
-Będzie z chłopakami.Wszystko będzie dobrze.-pocieszyłam ją łapiąc za rękę.
-James też?-szła do nas Domi.
-A jakżeby inaczej. Przyjadą wszyscy.
                                      Czekałyśmy z 10 minut, aż przyjechała pielęgniarka z Jade. Miała już otwarte oczy.
-Możemy do niej wejść?-spytała Ely.
-Tak, ale za 5 minut, bo muszę ją po dopinać.-oznajmiła i wjechała z nią do sali. My czekałyśmy chwilę przed salą. Chwilę po wyjściu pielęgniarki zjawili się chłopcy.
-Co się stało?!-obok nas zjawił się zdenerwowany James.
-Zażyła silne tabletki.-odpowiedziałam.
-Ale po co?!-szatyn podszedł bliżej, a reszta ruszyła do swoich dziewczyn obejmując je i całując.
-Raczej przez kogo!-prychnęła Ely.
-Halston?! Nie wierzę!-pokręcił głową.
-To może zacznij wierzyć!-krzyknęła.
-To w ogóle twoja wina!-odezwała się Domi. Halston dziś do niej przyszła i się pokłóciły!-zaczęła płakać, a Kendall starał się ją uspokoić.
James nic nie odpowiedział tylko usiadł spuszczając głowę.
-Możecie już do niej wejść.-pielęgniarka przytrzymała nam drzwi.
-Już jest przytomna?-zapytał Carlos.
-Tak tylko proszę po cichu, bo pacjentka jest osłabiona.-oznajmiła i odeszła zamykając za nami drzwi.
Podeszliśmy do jej łóżka. Leżała do nas plecami.
-Jak się czujesz?-spytałam siadając na łóżku.
-Jak mam się czuć?-odpowiedziała cicho i odwróciła się.
Była okropnie blada i zmęczona.
-Czemu to zrobiłaś?!-James podszedł bliżej, a ona odwróciła się. Świetnie nie rozmawiaj ze mną!-założył ręce na piersi i odsunął się.
-James! Wyjdź!-odezwał się Kendall. Szatyn bez słowa opuścił salę.
-Nie wiem co w niego wstąpiło.-odezwał się Logan i pokręcił głową.
-Moglibyście wyjść? Chciałabym zostać sama.-odwróciła się do nas.
-Jasne.-wstałam z łóżka. Możemy jutro wpaść?-pokiwała głową i odwróciła się, a my opuściliśmy salę. Zostawiając ją wedle życzenia. Musi odpoczywać. Boże czy ten James naprawdę nic nie widzi po za tą swoją blond dziunią?! Wkurzył mnie.

*Z pkt. Jade*
Nie chciałam oglądać James na oczy, a on tutaj przyszedł. Świetnie! Robi mi aferę, a nawet nic nie wie! Do tego jeszcze ta suka! Niech się pobierają co mi tam! Wiem, że te tabletki to było jedno wielki świństwo, ale to wszystko przez moją bezsilność i one choć na chwilę przyniosły mi ulgę i zapomnienie. Po wizycie przyjaciół i płukaniu żołądka byłam zmęczona, więc zasnęłam.

*Z pkt. Jamesa*
Byłem wściekły. Na siebie i na Jade. Ale to jak się zachowałem było szczeniackie. Wiem, że powinienem trzymać emocje na wodzy, ale po prostu wybuchłem! Myślałem, że Jade jest mądrzejsza...Wiem, że jesteśmy przyjaciółmi i ona się o mnie martwi...Ja o nią też! Ale po prostu jestem w szoku! Po kłótni wybiegłem z sali na świeże powietrze, a potem pojechałem do domu, gdzie powinna być Halston.

___________________________________________________________________________-

Hej! :) Przepraszam, że rozdział taki chaotyczny, ale naprawdę...było ciężko to sklecić,więc jest jak jest...mam nadzieję,że coś zrozumiałyście :) Jade żyje, więc spokojnie :)
Ostatni dzień w szkole!! Nareszcie normalnie nie macie pojęcia jak ja się cieszę :P ;) Już 24 grudnia Wigilia dlatego z tej okazji (nie pisałam żadnych życzeń, przepraszam, ale jestem leniem ^^) mam dla Was obrazki :3.

Ps.: Mam do Was pytanie :D Co Wy na to,żebym pokazała Wam zwiastun mojego nowego bloga?? :3 Jeśli jesteście ciekawe  to fajnie jakby pod postem znalazło się z 6-7 komentarzy, a niespodzianka na pewno niedługo się ukaże tak samo jak nowy blog ^^.
















                                              Oby Rok 2015 był lepszy od poprzedniego!! 

piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 24 "Bardzo miła i wredna niespodzianka"

*Z pkt. Dominic*
Obudziłam się,ale obok mnie nie było Kendalla. Rozciągnęłam się i ziewnęłam, a po chwili otworzyły się drzwi.
-Hej! Już nie śpisz?-uśmiechnęłam się,a on podał mi tacę z śniadaniem.
-Śniadanie do łóżka?-usiadłam przykrywając się kołdrą.
-Owszem.-pocałował mnie w głowę. Domi mam takie pytanie...Chciałem je już wczoraj zadać,ale tyle się wydarzyło.uśmiechnął się i podrapał po karku.
-Słucham cię.-odłożyłam kanapkę.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-zaczerwienił się i wyciągnął z kieszeni małego miśka.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go. To jest mój najlepszy dzień w życiu! Krzyknęłam w myślach.

*Z pkt. Jade*
Domi nie wróciła na noc do domu! Mam nadzieję, że całą noc była u Kendalla. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu myślałam, że to kuzynka, ale niestety. Dzwonił James,odebrałam.
-Cześć!
-Cześć! Co się stało? Co z Halston?-ostatnie pytanie powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-Wszystko okej. Pojedziesz ze mną po pierścionek? Prooszęę!
-To jednak się jej oświadczasz?-z szoku, aż usiadłam na łóżku.
-Tak.
Po dłuższej ciszy odpowiedziałam.
-Mogę z tobą jechać.
-Świetnie! Będę za 15 minut.
-Co...-rozłączył się.
Cudownie! Otworzyłam szybko szafę i wyciągnęłam z niej pierwsze lepsze ubranie. Następnie szybka poranna toaleta i zeszłam na dół.
-Wychodzisz gdzieś?-spytała Ely zajadając płatki.
-Jadę z Jamesem po pierścionek.-mruknęłam.
-Co?!-prawie się udusiła. Jednak się jej oświadcza?!-wstała z krzesła.
-Jest głupi to co poradzisz.-wtrąciła się Meg i wzruszyła ramionami.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Zastałam uśmiechniętego od ucha do ucha Jamesa. Nie zdążyłam pożegnać się z dziewczynami,bo on od razu złapał mnie za rękę i poprowadził do samochodu.

*Z pkt. Dominic*
Po śniadaniu Kendall odwiózł mnie do domu. W salonie zastałam Ely i Meg.
-Cześć!
-Cześć! Gdzieś ty była?-uśmiechnęły się.
-U Kendalla.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Pani Schmidt?-spytała Meg.
-Prawie!-zaczęłyśmy piszczeć. Gdzie Jade?-usiadłam obok Meg na kanapie.
-Pojechała z Jamesem po pierścionek.-odpowiedziała Ely.
-Co?!-wybuchłam.
-Jest głupi.-oznajmiła Ely i wróciła do oglądania.
Pokręciłam głową i również przyłączyłam się do oglądania.

*Z pkt. Jade*
-James proszę kup już któryś! Jesteśmy już chyba w 10 sklepie!-marudziłam i kręciłam oczami.
-Okej,okej. To ten czy ten?-westchnęłam,a on szczerzył się jak głupi.
-Ten drugi.-przekręciłam oczami.
-Poproszę ten srebrny.-zwrócił się do sprzedawczyni. Kobieta wzięła od niego pierścionek i zapakowała. Zapłacił i skierowaliśmy się w stronę drzwi.
-Dziękuję za pomoc.-pocałował mnie w policzek, gdy wychodziliśmy.
-Nie ma za co. Mógłbyś mnie odwieźć do domu?-odezwałam się poddenerwowana.
-Jasne już się robi.-uśmiechnął się i wsiedliśmy do samochodu.
           Kiedy podjechaliśmy pod dom pożegnałam się z Jamesem i szybko weszła do domu. Tam czekała na mnie niespodzianka, której w życiu bym się nie spodziewała. W salonie razem z Ely, Meg i Domi siedziała Halston.
-Cześć!-przywitałam się i weszłam do pokoju.
-Hej! Masz gościa.-oznajmiła Ely,piorunując Halston wzrokiem. Ta na szczęście tego nie widziała.
-Cześć Halston!-powiedziałam przez zęby.
-Cześć Jade!-uśmiechnęła się.
-Zostawimy was same.-powiedziała Meg puszczając mi oczko i zabierając dziewczyny na górę.
-Co tutaj robisz?-spytałam zdziwiona, opierając się o ścianę.
-Przyszłam odwiedzić koleżankę.-prychnęłam, a ona podeszłam do mnie z głupim uśmiechem.
-Po co tu przyszłaś!-wkurzyłam się i skrzyżowałam ręce na piersi.
-Chcę ci przekazać wiadomość! Nie zbliżaj się do Jamesa! Rozumiesz?!-przyparła mnie do ściany.
-Chyba nie! James jest moim przyjacielem,więc możemy się widywać!-odepchnęłam ją.
-Serio?!-odrzuciła włosy do tyłu. Tak ci na nim zależy!-spojrzała mi w oczy. To lepiej mnie posłuchaj!-podparła się pod boki.
-Zamknij się!-odsunęłam się od ściany.
-Hahaha.-zaśmiała się. Uważaj, bo ON kocha MNIE! Jeśli chcesz wiedzieć...to zdjęcie to prawda.-zaczęła owijać kosmyk włosów na palec. Jeśli powiesz o tym Jamesowi on i tak ci nie uwierzy.-uśmiechnęła się i ruszyła w stronę drzwi. Zaczekałam,aż wyjdzie i pobiegłam na górę.
-Co za szmata!-krzyknęłam przy pokoju i zjechałam po ścianie.
-Co się stało?!-wszystkie wybiegły z pokoju Ely.
-Nie mam ochoty gadać!-wstałam i weszłam do pokoju trzaskając drzwiami.
Teraz jest ten moment. Powiedziałam w myślach i zaczęłam przeszukiwać szufladę. Mam! Wzięłam opakowanie z tabletkami i usiadłam na łóżku. Najpierw zaczęłam się przyglądać.
Miałam dość życia, dość patrzenia na Halston, na Jamesa, na wszystkich! Jestem słaba i głupia! Wyciągnęłam jedną tabletkę i połknęłam ją. Nie odczułam ulgi,więc wzięłam następną. Dalej nic. Kolejna. Nic. W pewnym momencie zrobiło mi się ciemno przed oczami...

_____________________________________________________

Hej :) Jak się podobało? Troszkę się narobiło :P Rozdział miał być podzielony na 2 części, ale postanowiłam dać wam coś dłuższego,więc jest jeden...nie długi niestety :/ ale na pewno dłuższy niż miał być ^^.

Dzięki za pomysły podsuwane w komentarzach :* postaram się je kiedyś wpleść w życie ;).
W tym miesiącu dodam 2 rozdziały! To z okazji Mikołajków i Świąt :D. Cieszycie się? :P No cóż...święta lalala...sorki odbija mi,ale tak bardzo chce już wolne od szkoły, że... w ogóle pisałam przez ostatnie dni próbne egzaminy beee......OMG! o.O No cóż taki mój żywot...Niestety :(

Życzę Wszystkim wesołego i spokojnego Mikołaja oraz fajnych prezencików :*.





Do zobaczonka już niebawem, bo 19 grudnia :**.


piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 23 "To wyjaśnij mi TO!"

*Z pkt. Jamesa*

Po tym co pokazał mi Jade byłem wściekły, ale nie wybuchłem. Pojechałem na plan,ale kompletnie nie umiałem się skupić. Zapomniałem roli. Reżyser pozwolił mi pojechać do domu,ale jutro już wszystko musimy porządnie nakręcić. W drodze do domu miałem nadzieję,że Halston u mnie będzie. Zaparkowałem samochód w garażu i szybko znalazłem się w domu.
-Hej kochanie co tak wcześnie?-blondynka podbiegła do mnie i pocałowała.
-Reżyser nas wcześniej puścił.-wyciągnąłem z szafki szklankę i nalałem sobie soku.
-To świetnie mamy więcej czasu dla siebie.-objęła mnie w tali.
-Może,ale najpierw chciałbym z tobą porozmawiać.-odwróciłem się gwałtownie,a ona lekko się zachwiała.
-Jasne o czym tylko chcesz.-uśmiechnęła się.
W tym momencie byłem na nią naprawdę nieźle wkurzony. Nie podobało mi się nawet to jak się uśmiecha. Wyczułem w tym coś dziwnego.
Usiedliśmy na kanapie w salonie. Halston siedziała spokojna i nieświadoma tym co za chwilę może się wydarzyć.
-O czym chciałeś porozmawiać?-położyła mi rękę na ramieniu.
-O nas.
-O nas?-zdziwiła się i cofnęła rękę.
-Tak o nas! Jesteśmy ze sobą od 2 lat i wiesz,że cię kocham.-wypuściłem powietrze,a ona się uśmiechnęła. Ale nie wiem czy ty tak do końca kochasz mnie.-spojrzałem na nią.
-Ależ misiu ja ciebie kocham nad życie!-odezwała się nie czekając sekundy.
-To wyjaśnij mi to!-krzyknąłem i pokazałem jej telefon ze zdjęciem. Jej reakcja była zaskakująca wybuchnęła śmiechem. Byłem skołowany. Cała złość jakby prysła. To cię bawi?
-Tak.-nie umiała się opanować. Po chwili przerwy kontynuowała. To Zac Efron kręciliśmy razem scenę do filmu.-usiadła mi na kolanach obejmując szyję.
-Nie wspominałaś mi o tym.
-Oj wypadło mi z głowy.-pogłaskała mnie po policzku. Tak w ogóle to skąd masz to zdjęcie?-zaczęła owijać sobie kosmyk włosów na palec.
-Jade mi je pokazała.-wzruszyłem ramionami.
-Jade...-pokiwałem głową.
-Wiesz co Jimmy ja będę już lecieć.-zerwała się na równe nogi,pocałowała mnie w policzek i wyszła z domu.
                 Ochłonąłem,czyli moje palny nadal są aktualne! Mogę się jej oświadczyć! Czułem się dziwnie dlatego postanowiłem wszystko sobie pookładać w głowie poprzez długą kąpiel.


*Z pkt. Halston*
Gdy James pokazał mi to zdjęcie byłam w szoku,ale zaczęłam się śmiać i wszystko zmyśliłam. O naprawdę jest taki głupi? Z Zackiem spotykam się od 2 miesięcy i jest naprawdę kochany,a James...nie mam słów. Zaczyna mnie wkurzać,a jeszcze bardziej ta jego przyjaciółeczka...muszę z nią pogadać. W tym czasie dotarłam pod dom Zaca.
-Hej skarbie.-pocałował mnie.
-Musimy uważać!-złapałam go za rękę.
-Nakryli nas!-spojrzał mi w oczy.
-Przyjaciółka Jamesa.-pokręcił głową.
-Osz kurwa.
-Spokojnie załatwię to.-uśmiechnęłam się,a on wziął mnie na ręce i zaniósł na górę.

______________________________________________________________________
Hej :) jak się podobało? Wiem,że krótki,ale to z punktu Halston i Jamesa. Mam nadzieję,że wyłapałyście coś złego ^^. Była mała przerwa od dziewczyn... Jak myślicie co zrobi Halston,żeby zniszczyć Jade? Powiem wam,że będzie się działo ;). Zapraszam na nowy rozdział już niedługo :*.

Ps. Od przyszłego rozdziału będzie się nieźle działo! Przygotujcie się (psychicznie)  xD

Pozdrawiam Lena :**.

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 22 "Randka w zoo"

*Z pkt. Jade*

Zjadłam przepyszny obiad,który przygotowała Meg i poszłam na górę. Zabrałam ubrania z szafy,poszłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy poczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Gotowa zeszłam na dół.
-Meg,mogę pożyczyć samochód?-zapytałam stoją w kuchni.
-Jasne! Kluczyki są u mnie w pokoju.-pobiegłam szybko po nie i wróciłam na dół.
-Dzięki.-rzuciłam i pobiegłam do pojazdu.

*Z pkt. Dominic*

Po obiedzie razem z Ely poszłyśmy do mojego pokoju.
-W czym idziesz?-brunetka zapytała kiedy postawiłyśmy pierwsze kroki w pomieszczeniu.
-Chyba w spodniach,bo skoro zoo.-uśmiechnęłam się.
-Racja.-przytaknęła. Masz już coś?
-Tak.
-To idź się ubrać.-wygoniła mnie do łazienki.
Na szczęście zdołałam jeszcze sięgnąć po ubrania. Gotowa wróciłam do przyjaciółki.
-I jak?-obróciłam się wokół własnej osi.
-Świetnie.-uśmiechnęła się. Teraz usiądź.-zrobiłam jak kazała.
Po jej świetnej pracy wyglądałam świetnie.
-Dzięki.-uściskałam ją.
-Domi! Kendall przyszedł!-usłyszałam głos Meg i szybko zbiegłam po schodach.
-Hej!-przywitałam się z blondynem.
-Hej!-uśmiechnął się szeroko. Gotowa?
-Jasne.-pomachałam Meg i poszliśmy do jego samochodu.


*Z pkt. Jade*

-Dlaczego chciałaś się spotkać?-zaczął rozmowę szatyn i usiedliśmy przy stoliku z naszymi kawami.
-Chciałam pogadać. Wczoraj spotkałam twoją mamę.-uśmiechnęłam się lekko.
-Pewnie gadała ci,że chcę się oświadczyć Halston?-zaśmiał się.
-Twierdzi,że to zły pomysł.-spuściłam głowę.
-A ty też twierdzisz,że to zły pomysł?-spojrzałam na niego.
-Szczerze?-zmieszałam się.
-Jak najbardziej.-dalej na mnie patrzył.
-Też tak myślę.-znowu spuściłam głowę.
-Czemu jej nie lubicie?
Zdziwiła mnie jego reakcja. Myślałam,że zrobi awanturę i wyjdzie,ale widać,że się myliłam.
-Jakoś tak.-napiłam się kawy nie patrząc na niego.
-My się kochamy!-zaczął swoje opowiadanie. Jade wiesz co się czuje do osoby,którą się kocha?-patrzył na mnie błagalnie.
-Rozumiem,ale to inna sprawa!
-Jak to?-zdziwił się.
Westchnęłam i wyciągnęłam telefon. Pokazałam mu 1 zdjęcie.
-Wyślij mi je proszę.-był zdenerwowany.
Cóż nie dziwię mu się. Wysłałam mu wszystkie 3.
-Co z tym zrobisz?-schowałam telefon do kieszeni.
-Sam nie wiem. Najpierw sobie to z nią wyjaśnię! Może cię odwiozę?
-Nie trzeba też jestem samochodem.-uśmiechnęłam się.
-Okey to ja lecę do studia.-pocałował mnie w policzek i zgarnął swoją kawę.
-Pa.
Ja trochę jeszcze posiedziałam i zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam. Wypiłam kawę do końca i wróciłam do domu.

*Z pkt. Dominic*

-Jak ci się podobało?-spytał kiedy usiedliśmy na ławce.
-Było świetnie!-uśmiechnęłam się.
-Może to kiedyś powtórzymy?-nachylił się do mnie.
-Chętnie!
Nagle zaczął padać deszcz i pisnęłam.
-Chodź!-podał mi rękę i pobiegliśmy do samochodu.
Padało dosłownie chwilę,a ja przemokłam. Było mi strasznie zimno. Zaczęła się trząść.
-Może pojedziemy do mnie?-zapytał włączając ogrzewanie.
-Okey.-bez zastanowienia ruszył przed siebie.
Zamknęłam oczy. Rozmyślałam o naszej randce. Chodziliśmy i oglądaliśmy zwierzęta. Dużo się śmialiśmy i robiliśmy zdjęcia. Najlepszym momentem było jak Kendall załatwił nam przebrania. Nie potrafiłam powstrzymać się od śmiechu. Na samo wspomnienie uśmiechnęłam się. To spotkanie a raczej randkę można zaliczyć do najlepszych.


*Z pkt. Jade*

-Gdzie ona jest?-chodziłam w tą i s powrotem.
-Jade uspokój się.-Meg położyła mi rękę na ramieniu i przestałam chodzić. Jest z Kendallem. Nic jej nie będzie.-poklepała mnie po plecach i zajęła miejsce na kanapie obok Ely.
-Może masz rację.-usiadłam w fotelu i dołączyłam się do oglądania jakiegoś serialu.
-A może...-zaczęła Ely,a ja z Meg spojrzałyśmy na nią. Wiecie jest późno. Może stwarzają romantyczny nastrój.-uśmiechnęła się.
-Wątpię czy nasze blondaski posunęły by się,aż tak daleko i to jeszcze na pierwszej randce.-odezwała się Meg.
-Właśnie czasami ci najspokojniejsi...-urwałam.
-Przestań!-warknęłam. Nie musimy rozmawiać o czyimś życiu prywatnym.-wzięłam garść popcornu.
-Oj dobra.-zaśmiała się.


*Z pkt. Dominic*

-Napijesz się herbaty?-zapytał,gdy weszliśmy do salonu.
-Chętnie.-pokiwałam głową.
-To rozgość się. Zaraz wrócę.-uśmiechnął się,a ja zrobiłam jak kazał.
Czekałam dosłownie 5 minut,kiedy blondyn zjawił się z tacą na której miał 2 herbaty i paczkę chipsów.
-Może coś obejrzymy?-zaproponował siadając obok mnie.
-Tylko nie horror!-rzuciłam od razu.
-Proszę!-wyszczerzył się. Będę cię bronił.-zrobił minę szczeniaczka i przygarnął mnie do siebie.
-Oj dobra.
-Masz jakiś pomysł?-wstał.
-Nie specjalizuję się w tych gatunkach filmowych.-zawstydziłam się.
-Okey.-zaczął grzebać pod stołem. Noc żywych trupów czy sierociniec?-pokazał 2 płyty DVD.
-Sierociniec?
-Okey.-wzruszył ramionami i włączył film.
          Nie było to nawet straszne,aż do momentu kiedy kobieta się powiesiła. Wtedy wtuliłam się w Kendalla,a jemu najwyraźniej się to spodobało. Nie wypuścił mnie z objęć,aż do końca filmu.
Kiedy leciały już napisy końcowe postanowiłam się zbierać.
-Odwiózł byś mnie?-spojrzałam na niego.
-Nie wolisz zostać na noc?-uśmiechnął się cwanie. Tam jeszcze pada.
-No dobrze,ale...
-Pożyczę ci coś do spania.-mrugnął.
-Dzięki.-zarumieniłam się. Gdzie mam spać?-wyplotłam się z jego objęć.
-U mnie. Ja położę się w salonie.-wzruszył ramionami.
-Gdzie masz toaletę?
-Na górze po prawej pierwsze drzwi.
-Okey.
-Zaprowadzę cię.-uśmiechnął się i ruszyliśmy na górę. Zaczekaj,skoczę po jakieś rzeczy dla ciebie.-uśmiechnął się i poszedł do pokoju. Podał mi rzeczy. Uśmiechnęłam się i weszłam do łazienki.
Pozwoliłam sobie wziąć prysznic. Odświeżona ubrałam koszulkę Kendalla. Była mi przydługawa,ale chyba o to chodzi. Wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam na dół. Zatrzymałam się na schodach. Kendall odwrócił się w moją stronę. Stał w samych bokserkach. Cóż to jego dom,ale...Zaczęłam przyglądać się jego nagiemu torsowi.
-Domi!-zaczął machać ręką przed moimi oczami.
-Yyy...przepraszam.-potrzęsłam głową.Gdzie jest twój pokój?-poczułam gorąco na policzkach.
-Chodź.-zaśmiał się i weszliśmy na górę. To ten ostatni.-otworzył drzwi i weszliśmy.
-Ładnie tu.-uśmiechnęłam się. Kendall...
-Tak.spojrzał na mnie.
-Masz tutaj dużo miejsca...możesz zostać ze mną.-przygryzłam dolną wargę.
-Boisz się?-uśmiechnął się.
-Nie!-skrzyżowałam ręce na piersi.
-Haha...-zaczął się śmiać.
-Ej...-podeszłam do niego i zamknęłam mu usta pocałunkiem. Odwzajemnił go. Podniósł mnie i położył na łóżku nie przestając całować...
___________________________________________________

Dzień doberek! :) Raczej dobry wieczór :P Jak się podoba rozdział? ^^ Specjalnie dla fanek związku Kendall i Dominic ;* Mam nadzieję,że mnie nie zabijecie za to i że się podobało :P. Cóż...
Strasznie przepraszam za opóźnienia, ale wiecie jak bywa ze szkoła itd.
Następny rozdział już niedługo ^^





piątek, 19 września 2014

Rozdział 21 "Miła pobudeczka Dominic."

*Z pkt. Jade*

Wypoczęta zwlokłam się z łóżka,wzięłam ciuchy i udałam się do łazienki. Po przygotowaniu zeszłam na dół.
-Hej Jade! Co tak wcześnie?-spytała Meg wychylając się z kuchni.
-Hej! A która godzina?
-8:00.
-Dziewczyny jeszcze śpią.-stwierdziłam,a ona pokiwała głową. Postanowiłam,że muszę byc silna,więc zaczęłam temat. Co tam u Jamesa?-usiadłam na blacie.
-Dalej chce się oświadczyć.-spojrzała na mnie ze smutkiem.
-Serio?-jęknęłam.
-Pytał czy nie chcemy być druhnami.-pokręciła głową.
-Eh...wiesz,że jego mama twierdzi,że to zły pomysł.-zmieniłam temat.
-Jak to?-spojrzała na mnie zdziwiona odrywając się od śniadania.
-Spotkałam ją wczoraj.-uśmiechnęłam się.
-Aaa...rozumiem.-też się uśmiechnęła. Chcesz coś zobaczyć?-wytarła ręce w ręcznik i podeszła do mnie.
-Jasne.-kiwnęłam głową,a ona wy-ciągła z kieszeni telefon i pokazała mi 3 zdjęcia na których Halston całuje się z jakimś facetem.  James wie?
-Chwilowo nie.
-Prześlij mi je szybko.-wyciągnęłam swój telefon, a Meg mi je wysłała. Dzięki.
-Nie ma za co.-uśmiechnęła się. Robisz coś dzisiaj?
-Może spotkam się z Jamesem.
-Jesteś pewna?-spytała zatroskana. Wczoraj powiedziałyśmy mu,że jesteś chora.
-To już mi przeszło.-uśmiechnęłam się i zeskoczyłam z blatu.
-Ale on będzie chciał jechać z tobą po pierścionek...dla niej!
-To co?-udawałam obojętną.
-Nic. W lodówce są naleśniki jeśli chcesz zjeść tylko zostaw coś Ely i Domi.-ruszyła do salonu.
-Spoko.-zawołałam za nią i wyciągnęłam z lodówki 2 naleśniki,które posmarowałam dżemem i nutellą. Mmm...pycha! Ruszyłam do salonu.
-Smakują?-spytała Meg kiedy usiadłam.
-Pycha!-krzyknęłam z pełną buzią.
-Cieszę się.-uśmiechnęła się szeroko.
-Jesteś boginią! Carlos ma szczęście.
-Dziękuję.-zarumieniła się.
Siedziałam z Meg na kanapie oglądając coś w TV i dokańczałam swoje naleśniki. Jadłam je powoli,żebym mogła delektować się każdym kęsem. Po chwili dołączyły do nas Ely i Domi z talerzami. Najedzone poszły się przebrać.
-Domi wydawała się jakaś szczęśliwa.-zagadnęła przyjaciółka.
-To pewnie przez twoje naleśniki.-uśmiechnęłam się.
-Cóż...-zamyśliła się,ale przerwała jej Ely .
-Plany na dziś?-wskoczyła do fotelu.
-Nie na dziś nie.-powiedziała zadowolona blondynka. Faktycznie coś było nie tak.
-Co ci jest?-zapytałam ciekawa.
-Miałam świetną pobudkę!-rozmarzyła się.
-Czyżby Kendall do ciebie zadzwonił?-upewniła się Meg.
-Tak! I można powiedzieć,że jutro idziemy na randkę!-wszystkie zaczęłyśmy się cieszyc. Po uspokojeniu przeprosiłam przyjaciółki i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Jamesa. Odebrał po 2 sygnale.
-Jade! Jak się czujesz?
-Już lepiej.-starałam się mówić normalnie. Nie z obrzydzeniem.
-Cieszę się. Coś się stało?-chyba się zmartwił.
-Możemy się jutro spotkać?
-Jasne. Tylko gdzie i o której?
-Starbuks 2?
-Okey.
-To do jutra.
-Pa.-rozłączyłam się i wróciłam do dziewczyn. Postanowiłyśmy pooglądać film, ale przed tym Meg przyrządziła swój specjalny specjał. Czyli małe drożdżówki. Były po prostu nieziemskie. Na początku obejrzałyśmy "Czego pragnie dziewczyna",ale w połowie Ely zachciało się popcornu,więc musiała po niego pojechać. Co zajęło jej z 20 minut. Zanim go przygotowała kolejne 10. Kiedy był gotowy zaczęłyśmy konsumować. Filmu nie zostało dużo,więc starczył nam na kolejny pt.: "Porwanie". Ely i Domi były w 7 niebie. Przecież gra tam Taylor Lautner. Eh...też był chciała z nim zagrać w jakimś filmie. Następnym filmem w kolejce był horror "Droga bez powrotu 5". Nie było to straszne raczej bardziej obrzydliwe. Przez większość filmu miałam zamknięte oczy,żeby nie zwymiotować. Blee...Po seansie każda z nas poszła do swojego pokoju.
______________________________________________________

Hejka Wam :) jak leci w szkole? Ja wolę nie mówić. Masakra -,-. Czemu wakacje trwały tak krótko? :'(. Chciałam was jakoś pocieszyć rozdziałem,ale same widzicie jaki wyszedł. Niestety końcówka totalnie zmaszczona choć nad nią pracowałam, bo uwierzcie było o wiele gorzej :/. Chcecie zapowiedzi rozdziałów? Jeśli tak to piszcie czy wolicie je pod rozdziałem czy w informacji tekstowe xD. No nic czekam na komentarze...może ktoś ma czas i tutaj zagląda ^^.

Do zobaczenia :** i życzę wielkiego zapału do nauki -,-. Trzymajcie się cieplutko <3.
Pozdrawiam Lena ;*.

Ps. W bohaterach została dodana postać mamy Jamesa gdyby ktoś był zainteresowany ;)


sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 20 "Nieoczekiwane spotkanie"

*Z pkt. Jade*

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Zwlokłam się z łóżka i otworzyłam.
-Cześć!-zlustrowałam dziewczyny i wróciłam do łóżka. Spojrzały na siebie i w końcu weszły.
-Wszystko w porządku?-spytała Meg siadając na łóżku.
-Nie!-przykryłam się kołdrą.
-Postaramy się go przekonać,że robi błąd.-usłyszałam głos Domi.
-To nic nie da!-mówiłam przez łzy. On ją kocha!
-Ty też go kochasz?-odezwała się Ely.
-Może...-odkryłam się. Ale ja jestem nikim! A ona aktorką!-krzyczałam ze smutkiem.
-Od 7 boleści.-prychnęła Ely.
-Proszę cię Jade nie mów tak. Ty też jesteś aktorką i to o wiele lepszą.-uśmiechnęła się Domi.
-Aktorką, która nie umie znaleźć pracy?!-wydarłam się.
-Carlos powiedział,że możesz zagrać w ich serialu.-odezwała się spokojnie Meg.
-Zobaczę.
-Może zaprosimy Jamesa,żeby przyszedł?-zaproponowała blondynka, a wszystkie skierowały wzrok na nią. No co?-szepnęła zawstydzona.
-Nie chcę go widzieć!-zaczęłam płakać i znowu przykryłam się kołdra.
-Brawo!-szepnęła dość głośno Ely.
-To może kawiarnia? Spotkamy się z nim i przemówimy mu do rozsądku.-odkryła mnie Meg. Ja z tobą zostanę,a dziewczyny pojadą.-starła mi łzy.
-Jedźcie razem.-szepnęłam.
-Ale...-protestowała Meg.
-Dam sobie radę.-pociągłam nosem.
-Na pewno?-uniosła brew.
-Tak.-pokiwałam głową.
-Tylko nie rób nic głupiego.-zagroziła mi palcem.
-Tak mamo.-uśmiechnęłam się, a reszta wybuchnęła śmiechem. Meg pokręciła głową i wyszła z dziewczynami.

*Z pkt. Elizabeth*

Po wyjściu z pokoju Jade od razu zadzwoniłam do Jamesa. Odebrał po 4 sygnale. Ten to ma zapłon.
-Cześć James.
-Hej Ely. Co jest?
-Mam pytanie.-usiadłam w kuchni i popatrzyłam na dziewczyny.
-Słucham.
-Moglibyśmy się spotkać?
-Jasne. Gdzie i kiedy? Może u mnie o 2?
-Okey.
-W takim razie do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-rozłączyłam się.
Meg dziwnie na mnie spoglądała.
-Co?
-Czemu mu nie powiedziałaś gdzie mamy się spotkać?
-Zaproponował,żebyśmy wpadły do niego,więc się zgodziłam.-wzruszyłam ramionami.
-Ale nie powiedziałaś mu,że my też będziemy.-pokazała palcem na siebie i blondynkę.
-Trudno ma duży dom na pewno się zmieścimy.-wyszczerzyłam się.
-Ehh...-westchnęła.
-O czym będziemy z nim rozmawiać?-zastanawiała się na głos Dominic.
-O tych zaręczynach i Jade?-zaproponowałam.
-Nie! Stanowcze nie! Nie będziemy z nim rozmawiać o Jade!-krzyknęła Meg.
-Dobra.-pokręciłam głową. To tylko o nim i o tej blond...-Meg nie pozwoliła mi dokończyć.
-Ely!-krzyknęła,a Domi zaczęła chichotać.
-No co?!
-Dobrze wiesz! Nie chcę o niej rozmawiać.-przekręciłam oczami i zamilkłam.
-Co się dzieje?-do kuchni weszła Jade. Wyglądała jak pół dupy za krzaka,ale nie dziwnie jej się. Ale chyba było jej trochę lepiej.
-Nic. Nie przejmuj się.-uśmiechnęła się miło Meg.
-Jak chcecie.-wzięła łyk wody z butelki.
-Wiecie,że za pół godziny musimy już wychodzić.-stwierdziła Domi.
-Co?!-wszystkie ruszyłyśmy na górę. Ubrałam się i lekko pomalowałam rzęsy tuszem. Włosy spięłam w kucyk. Kiedy schodziłam na dole czekały już gotowe Domi  i Meg.
-Jak zwykle ostatnia.-uśmiechnęła się brunetka.
-Przyzwyczajenie.-też się uśmiechnęłam.
Pożegnałyśmy się z Jade i ruszyłyśmy do mojego samochodu.

*Z pkt. Jade*

Na reszcie! Krzyknęłam i poszłam coś ze sobą zrobić. Wyglądałam jak zombie. Zakrycie tego zajmie mi chyba z 3 godziny. Westchnęłam. Wzięłam z szafy ciuchy i ubrałam się. Wstąpiłam jeszcze do łazienki zrobić makijaż. Nałożyłam chyba z tonę fluidu i pudru,żeby zakryć worki pod oczami,ale jakoś już wyglądałam. Następnie wytuszowałam rzęsy, a usta pomalowałam jasnym błyszczykiem. Teraz byłam gotowa do wyjścia. Ruszyłam do centrum. Nie wiedziałam,gdzie dokładnie jest...ale to centrum miasta tam musi jakaś być. Na swojej drodze napotkałam staruszkę.
-Przepraszam!-pomachałam do niej i podbiegłam. Wie pani,gdzie znajdę aptekę?
-Jest tuż za rogiem.-uśmiechnęła się ciepło.
-Bardzo dziękuję.-odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam w tamtą stronę.
                                     Kupiłam tabletki. Mam nadzieję,że mi pomogą. Szłam powoli do domu,aż nagle usłyszałam,że ktoś mnie woła.
-Jade?!-odwróciłam się.
-O dzień dobry.-uśmiechnęłam się. W moją stronę zmierzała pani Cathy.
-Cześć kochana.-przytuliła mnie. Co tutaj robisz?-zlustrowałaś mnie. Aleś ty wyrosła.-uśmiech nie schodził jej z twarzy.
-Spaceruję.
-Może,gdzieś przysiądziemy i porozmawiamy?
-Dobrze.-wzruszyłam ramionami i ruszyłam za nią.

*Z pkt. Elizabeth*

U Jamesa siedzimy już od jakieś godziny,a żadna z nas jeszcze nie poruszyła tego tematu. Liczyłam,że Meg się tym zajmie,ale widzę,że jest za bardzo zdenerwowana. Postanowiłam w końcu,że ja poruszę ten temat. Cóż raz kozie śmierć.
-James to prawda,że chcesz się oświadczyć Halston?-przełknęłam ślinę.
-Oni wam powiedzieli?-uśmiechnął się lekko.
-Przemyślałeś to?-dołączyła się Maggie.
-Nie lubicie jej?-posmutniał.
AAAAA!! Czemu wyjeżdża z takimi pytaniami?! Spojrzałyśmy na siebie.
-Nie no co ty! Bardzo ją lubimy.-skłamałyśmy i uśmiechnęłyśmy sztucznie.
-Świetnie! To może będziecie druhnami?-uśmiechnął się szerzej.
-Co?!-krzyknęłyśmy, a ja powstrzymałam się o uderzenia go.
-Gdybyście widziały swoje miny.-zaczął się śmiać. Jeszcze nie czas na takie pytania.-spoważniał.
-Hehe...-udawałyśmy,że nas to bawi. Gdyby Jade nas widziała może by pochwaliła nasz talent aktorski.
-A co z Jade?
-Jest chora.-wypaliła Domi i spojrzała na nas. Pokiwałyśmy głowami.
-Co jej jest?-zmartwił się.
-Boli ją gardło.-odpowiedziałam.
-Ma katar.-odezwała się w tym samym czasie Domi.
Meg spojrzała na nas z politowaniem.
-Złapała jakieś przeziębienie.-uratowała nas.
-Oj. To życie jej szybkiego powrotu do zdrowia.-uśmiechnął się ciepło. Jak będzie się lepiej czuła to przekażcie,żeby do mnie zadzwoniła.
-Jasne.-rzuciłam.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę i po pożegnaniu pojechałyśmy do domu.

*Z pkt. Jade*

-To opowiadaj Jade.-położyła na stole herbaty i usiadła w hotelu. Zaprosiła mnie do siebie do domu.
-Nie dawno się tutaj wprowadziłam.-uśmiechnęłam się.
-Oj tak. James już mi opowiadał. Spotkaliście się na koncercie.
-Tak.-zaśmiałam się.
-Nie chciałaś się przyznać.-uśmiechała się.
-Wie pani...-zawstydziłam się.
-Już dobrze. Dużo mi o tobie mówił,ale martwię się o niego.
-Dlaczego?
-Nie wiem czy słyszałaś,ale chce się oświadczyć Halston.-pokręciła głową. Tak między nami nie lubię jej.-puściła mi oczko.
-Rozumiem panią.-uśmiechnęłam się. Ja też za bardzo za nią nie przepadam. Ale rozmawiała już pani z nim na ten temat?-bawiłam się palcami.
-Chyba z 20 razy! Ale on jest mądrzejszy.-zaczęła kręcić głową. Jade ja nie wiem co robić.-spojrzała mi w oczy.
Postawia mnie w trudnej sytuacji. Skoro już mów mówiła to co ja zdziałam? Ehh...
-Może ja z nim porozmawiam?
-Zrobiłabyś to?!-ucieszyła się.
-Postaram się.-uśmiechnęłam się lekko.
-Dziękuję.
-Jeśli czegoś się dowiem dam pani znać.-napiłam się.
-Dobrze. Jesteś tu mile widziana.-uśmiechnęła się.
-Wie pani co będę się już zbierała.-posłałam jej pożegnalny uśmiech i wstałam z miejsca.
-Jeśli musisz.-również wstała. Odprowadzę cię.-uśmiechnęła się i oprowadziła mnie do drzwi.

*Z pkt. Elizabeth*

-Słyszałaś to?!-oburzyła się Domi.
-Jeśli chodzi o te druhny to tak!-krzyknęłam z Meg.
-Ej to czasem nie jest Halston?-spytała Domi, a ja się zatrzymałam.
-To ona!-powiedziała Meg i zrobiła zdjęcie.
-Ale go kocha!-prychnęła blondynka i zrobił kolejne zdjęcie.
-Bardzo.-oburzyła się Meg.
-Jeszcze jedno.-powiedziałam i kliknęłam aby zrobić ostatnie zdjęcie.
-Blee...-jęknęła Domi, a ja z Meg wybuchnęłyśmy śmiechem.

*Z pkt. Jade*

Gdy wróciłam dziewczyny jeszcze nie było. Poszłam do pokoju i schowałam zakup do szafki. Poczesałam włosy i wróciłam na dół do salonu.

*Z pkt. Elizabeth*

Wróciłyśmy do domu wykończone. Przywitałyśmy się z Jade, a potem wszystkie poszłyśmy do pokoi.


_________________________________________________________

Jak się podobało? Trochę narobiłam :P,ale większość z Was nie chce,żeby Halston i James byli razem ;*. Rozumiem ;). Zobaczycie co będzie z ich związkiem w dalszych rozdziałach i co będzie z Jade. Więcej nie mogę mówić,bo wszystko zdradzę ^^,a wiele jeszcze przed Wami,więc musicie być gotowe :*. Za parę rozdziałów wszystko (chyba) powinno się wyjaśnić :)

Życzę Wam pogodnego powrotu do szkoły :**. Kogo ja oszukuję ;P. W ogóle to cieszycie się? ^_^

 Nie wiem jak będzie z blogiem,bo niestety,ale zaczynam 3 klasę gimnazjum -,-. Egzaminy,nauka i sprawdziany...Boże! Eh...mam nadzieję,że znajdę na wszystko chociaż odrobinkę czasu. Jeśli mogę was prosić to zostawiajcie mi powiadomienia z waszych blogów o rozdziałach w nowej zakładce POMOC,a ja postaram się ponadrabiać rozdziały jak tylko znajdę czas :D. Z góry dziękuję za pomoc :**.

Ps. Wiadomości o rozdziałach (kiedy będą dodawane) znajdziecie w Informacjach :).

Lena xo



Obserwatorzy