środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 19 "Oj Logan niech no ja Cię tylko dorwę!"

*Z pkt. Jade*

Dziś ja i Ely postanowiłyśmy poszukać dla mnie castingów.  Zaraz po śniadaniu poszłam się ubrać i uczesać. Z domu gotowe wyszłyśmy o 11.
-Czego mamy szukać?-spytała, gdy wsiadłyśmy do auta.
-Może na początek...jakaś mała rola epizodyczna?-spojrzałam na nią z pochyloną głową.
-Spoko.-wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy do jednej z agencji reklamowych.

*Z pkt. Dominic*

Jade razem z Ely wyszły, a ja i Meg siedzimy i czekamy. Zostałam wrobiona w coś bez mojej zgody!
-Meg dlaczego mi to zrobiłaś?-rzuciłam się twarzą na kanapę.
-Chcę ci pomóc.-mówiła to z uśmiechem.
-Ale Kendall mnie nie zechce.-usiadłam po turecku i zakryłam twarz poduszką.
-Nie marudź!-usiadła obok i przytuliła mnie. Jesteście sobie przeznaczeni.
-Może się przebiorę?-spojrzałam na nią.
-Czekałam, aż zapytasz.-zaśmiała się. Musisz! Chyba, że będziesz siedziała w piżamie.-uśmiechnęła się, a ja pokiwałam głową na nie i ruszyłam się przebrać. Wchodząc do pokoju od razu skierowałam się do szafy. Zaczęłam przeglądać. To nie...to też...blee...o to! Znalazłam delikatny zestaw, który szybciutko na siebie zarzuciłam. Włosy spięłam w kok i założyłam na głowę okulary. Posmarowałam jeszcze usta błyszczykiem i zeszłam do Meg.

*Z pkt. Jade*

Niestety. W tej agencji nie mieli nic co by mnie jakoś specjalnie zachwyciło. No, ale czego mogę się spodziewać po roli epizodycznej. Bardzo miła sekretarka dała nam adres innej agencji, która znajduję się niedaleko, więc szybko tam pojechałyśmy. Zaparkowałyśmy i ruszyłyśmy do środka. Wjechałyśmy windą na 3 piętro tak jak mówiła nam ta sekretarka i skierowałyśmy się do rejestracji. Nadąsana blondynka kazała nam czekać. Chwyciła słuchawkę telefonu i gdzieś zadzwoniła.
-Możecie wejść.-powiedziała odkładając słuchawkę.
-Dzięki.-odrzuciłam, a Ely zrobiła do niej dziwną minę, na którą blondynka prychnęła. Przestań!-spojrzałam na nią z uśmiechem i pociągnęłam ją do biura dyrektorki.
-Dzień dobry.-powiedziałyśmy wchodząc.
-Dzień dobry.W czym mogę panią pomóc?-spytała uśmiechając się. Wydawała się milsza niż ta jej sekretareczka.
-Ma pani jakieś daty najbliższych castingów?-zaczęłam.
-Zaraz coś znajdziemy.-zaczęła szukać czegoś w szufladach biurka. Proszę usiąść.-zrobiłyśmy jak kazała.
Po małej chwili wyciągnęła stosik kartek.
-Znajdę rolę w jakieś reklamie?-zapytałam, kobieta przeszukiwała kartki.
-21 czerwca o godzinie 4 (16) jest casting do reklamy pasty do zębów.-spojrzała na mnie.
-A coś innego?-spojrzałam na nią błagalnie.
-W najbliższym terminie niestety nie. Ale jeśli pani zależy to proszę zostawić swój e-mail skontaktuje się z panią.-uśmiechnęła się.
Napisałam jej na kartce swój mail i pożegnałyśmy się. Ta kobieta zrobiła na mnie dobre wrażenie, a chyba na niej też skoro chce mi pomóc, ale nie będę się nastawiać. Po wyjściu z agencji Ely zaproponowała kawę, więc podjechałyśmy do Starbaksu. Zamówiłyśmy na wynos 2 kawy i wróciłyśmy do samochodu.
-Która godzina?-spytała mnie brunetka, a ja spojrzałam na zegarek.
-2:30 (14:30).
-Czyli randki się zaczęły.-uśmiechnęła się.
-Pewnie tak. To co teraz robimy?-spytałam zapinając pas.
-Może pojedziemy do Logana?-zaproponowała.
-Jeśli nie będzie miał nic przeciwko, to czemu nie.-uśmiechnęłam się.
-No pewnie, że nie.-odpaliła silnik i ruszyłyśmy do niego.

*Z pkt. Maggie*

Zauważyłam, że Domi i Kendall bardzo dobrze się dogadują, więc poszłam na chwilę z Carlosem na górę.
-Co robisz?-spytał zdziwiony.
-Chcę dać im trochę swobody.-uśmiechnęłam się i zamknęła drzwi z pokoju.
Powolutku zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Złączyliśmy się w namiętnym pocałunku, ale niestety coś nam przerwało. Dokładnie dzwonek telefonu Jade.
-Kto normalny ustawia na dzwonek The Trooper od Iron Maiden?-pokręcił głową.
-Został jej taki nawyk. Chwila skąd wiesz, że to Iron Maiden?-spytała lustrując go.
-Kuzyn ich słucha.-wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
-Jasne.-puściłam mu oczko i pobiegłam do pokoju przyjaciółki.
Dzwonił James, więc odebrałam.
-Hej James!
-Hej Meg?! Jest może Jade?
-Nie. Pojechała z Ely. Ale jeśli masz coś pilnego to mogę jej przekazać, że dzwoniłeś.
-Chciałem tylko spytać czy gdzieś ze mną pojedzie, ale to zadzwonię później. Pa
-Okey. Pa-rozłączyłam się i odłożyłam telefon na miejsce.
Ciekawe o co chodzi? Z tą myślą wróciłam do pokoju.

*Z pkt. Jade*

-Logan o co chodzi z Jamesem?-spytała Ely popijając herbatę.
-Jak to co?-był najwyraźniej zdziwiony.
-Czemu tak dziwnie się zachowuje?-pokręciła oczami.
-Dziwnie. Nie zauważyłem.-rozłożył się bardziej na kanapie.
-Logan!-wkurzyła się, a on gwałtownie się poruszył.
-Okey. Chodź.-chwycił ją za rękę i poszli na górę.

*Z pkt. Elizabeth*

-Okey. Chodź.-pociągnął mnie na górę.
-O co chodzi?!
-O Jamesa. Chciałaś wiedzieć, tak?-spojrzał na mnie.
-No tak.-skrzyżowałam ręce na piersi.
-On chce się oświadczyć Halston!
-Co?!-krzyknęłam. Porąbało go!!
-Też mu to mówiliśmy! Ale nie słucha.-powiedział zrezygnowany.
-Przecież Jade się załamie!-ugryzłam się w język. Kurczę! Czemu najpierw mówię, a potem myślę.
-Dlaczego się załamię?-spytała Jade stojąca na schodach.
-O Jade! Nie zauważyłam cię.-podeszłam i objęłam ją ramieniem.
-Ely mów!-wyrwała się.
-James chce się oświadczyć Halston!-wybuchnął Logan. Jade zbiegła po schodach.
-Logan!-warknęłam. Zabiję!-zbiegłam szybko po schodach. Jade!
-A co ja...-słyszałam jak uderzył się z otwartej dłoni. Przepraszam!-krzyknął za mną.

*Z pkt. Jade*

-James chce się oświadczyć Halston!-wybuchnął Logan, a mnie coś ukuło. Wybiegłam ze łzami w oczach z jego domu.
-Jade! Zaczekaj!-Ely za mną krzyczała. Zatrzymałam się i wytarłam łzy. Jade!-brunetka przytuliła mnie i poszłyśmy do jej samochodu.
Całą drogę milczałyśmy. Gdy dojechałyśmy pod dom, szybko pobiegłam do pokoju, w którym się zamknęłam i zaczęłam płakać.

*Z pkt. Elizabeth*

-Co się stało?!-spytała przerażona Meg.
-Nie dostała roli?-dociekała Domi.
-To nie problem. Może zagrać w naszym serialu.-odezwał się Carlos, a Kendall przytaknął.
-Chętnie skorzysta, ale nie o to chodzi!-krzyknęłam.
-To o co?!-spytali jednocześnie.
-Wiedzieliście, że James chce się oświadczyć Halston?!-spojrzałam na chłopaków, przytaknęli. Dziewczyny spojrzały po sobie. Logan jej właśnie o tym powiedział!-westchnęłam.
-Oj Logan niech no ja cię tylko dorwę!-powiedziała Meg. Czemu nic nie mówiłeś!-krzyknęła na latyosa.
-Co teraz?-odezwała się blondynka.
-Powinna na razie zostać sama.-oznajmiłam i poszłam do kuchni zrobić sobie kolację.
-Dobra chłopcy poszli!-krzyknęła Domi. W sumie nie wiem po co, bo przecież widziałam. Eh...
-To co ty i Kendall?-poruszyłam brwiami, a blondynka się zarumieniła.
-Jade nie otwiera!-krzyknęła schodząc po schodach przerażona Meg.
-Może już śpi. Dajmy jej spokój. Niech się pozbiera. Jutro wszystko wyjaśnimy i pocieszymy ją.-uśmiechnęłam się lekko i skierowałyśmy się do swoich pokoi.

*Z pkt. Jade*

Nie chciałam nikogo widzieć, ani słyszeć przez to nie otworzyłam Meg. Teraz brakowało mi babci. Ona zapewne by mnie uspokajała i przytulała. Na samą myśl o staruszce rozpłakałam się jeszcze bardziej. Brakowało mi również Tytusa, który był teraz w Londynie. Moje użalanie przerwał telefon.
-James!-powiedziałam sama do siebie i odrzuciłam połączenie. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Zmieniłam tryb telefonu na milczy i postanowiłam zasnąć.

________________________________________

Tak wiem. Narobiłam, ale cóż ostatnio mam wenę na kryzysy ^^. Musicie wybaczyć :*.
W ogóle bardzo mnie ucieszyłyście ;* zostawiając tyle miłych komentarzy <3 :* nie macie pojęcia jakie to miłe :] :* Kocham Was! I dziękuje, że o mnie i o blogu pamiętacie :**. Mam nadzieję, że rozdział Wam się w miarę podobał :)

PS. Mam jeszcze pytanko xD chciałybyście czytać jakiegoś nowego bloga?? Tylko nie z udziałem BTR (a może zobaczymy ^^)?? Możecie wybrać kryminalny (chyba, nie wiem dokładnie co z tego wyjdzie ^^) lub fantasy :D
Zostawiam Wam wolną rękę :) Rozdziałów już trochę napisanych mam :)

PS.2.Podaję linka do mojej pierwszej w życiu jednorazówki jakby ktoś nie czytał :* Nie zmuszam!
http://friendship-never-ends-love.blogspot.com/p/jednorazowki.html

PS.3 Chętnych zapraszam na nowy rozdział xD
http://zakazany-owoc-jest-najlepszy.blogspot.com/

wtorek, 29 lipca 2014

#Urodzinki + Rozdział 18 "Moja pierwsza randka z Latynosem." i NIESPODZIANKA

Hejo! Ktoś jeszcze pamięta o tym blogu? ;) Dziś nadszedł dzień (29.07) w którym "Zagubiona Przyjaźń" obchodzi ROCZEK! Tak pierwsze urodzinki :D Z tej okazji coś dla Was mam ^^. Napisałam jednorazówkę na tą okazję, ale wątpię czy kogokolwiek zadowoli :/ i oczywiście jest jeszcze rozdział na który zapewne czekaliście. Ogłaszam wszem i wobec, że WRÓCIŁAM!!!

Dobra już nie przynudzam :P tylko życzę sobie i czytelniką wytrwania do 2 latek i więcej... oraz weny i może więcej komentarzy i czytelników ;*.

Zapraszam na prezent :**.


P.S Jednorazówka będzie na stronie pt. "Jednorazówka".


*Z pkt. Meggie*

Obudziłam się jako pierwsza, no cóż jestem rannym ptaszkiem. Ubrałam się i zeszłam do kuchni. Postanowiłam przygotować śniadanie, ale niestety nie znalazłam nic w lodowce. Ruszyłam do przedpokoju, gdzie ubrałam buty i wróciłam się z powrotem do kuchni po kluczyki do samochodu. Sklep był 10 minut drogi samochodem. Pieszo spacerowałabym około 20 minut, ale nie ważne. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy typu chleb, masło, wędliny itd. Zapłaciłam za wszystko przy kasie i wróciłam do domu.
                                       Otwierając drzwi dziewczyny się na mnie rzuciły.
-Meggie! Na reszcie!-wrzasnęły. Wiedziałam o co im chodzi.
-Tak na reszcie! Zaraz przygotuję wam pyszne śniadanko.-uśmiechnęłam się i ruszyłam z zakupami do kuchni. Przyrządziłam zwyczajne i szybki kanapki, a dziewczyny i tak były zachwycone. Jadły gorzej niż stado bydła czy nawet facetów.
-Co wy byście beze mnie zrobiły?-zaśmiałam się.
-Pewnie byśmy zginęły!-zaczęły się śmiać.
-Dobra zostawiam was.-pomachałam im.
-Nieeeee!!
-Muszę! Idę się szykować na moją randkę.-posłałam im całusa i popędziłam na gorę.
-Czekaj!-ruszyły za mną.
                                      Ely zrobiła mi makijaż, Domi najpierw wyprostowała mi włosy, a następnie spięła z nich kłosa. Jade wygrzebała z mojej szafy granatową sukienkę (nawet nie wiedziałam, że taką mam) i do tego buty na koturnie.
-Meg tak właściwie ile wy ze sobą jesteście?-spytała siadają na łóżku Jade.
-2 miesiące, ale nie oficjalnie.-zarumieniłam się.
-Uuu...-odezwała się Domi, przy okazji ciągnąc mnie za włosy.
-Ał!-odwróciłam się do niej z wściekłością.
-Sorki!-pisnęła.
-Wyzna ci dzisiaj co do ciebie czuje?-bardziej oznajmiła Ely.
-Mam taką cichą nadzieję!-zadzwonił dzwonek do drzwi. O nie to pewnie Los!-zaczęłam panikować.
-Spoko otworzę! Jeśli cię kocha zaczeka.-puściła mi oczko Jade.

*Z pkt. Jade*

Poszłam otworzyć drzwi.
-Hej Carlos!-uśmiechnęłam się.
-Hej Jade!-przytuliliśmy się. Jest Meg?-rozglądnął się po domu.
-Jasne. Tylko musisz chwilkę zaczekać.-uśmiechnęłam się.
-Stroi się?-wyszczerzył zęby.
-Raczej. Ty też całkiem nieźle wyglądasz. Idealny krawat! Ja to mam wyczucie.-wystawiłam język, a Carlos zrobił zdziwioną minę. Ehh...chodzi o kolor Meg ma granatową sukienkę.-uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło.
-Aaa...
-Faceci.-pokręciłam głową.
-Kobiety.-powtórzył i zaczęliśmy się śmiać.
Po chwili zeszła już na dół gotowa brunetka.
-Hej Carlos!-rzuciła mu się na szyję, a ja się odsunęłam.
-Hej!-pocałował ją w policzek.
-Ooo...-wydusiłam, a oni spojrzeli na mnie rozbawieni.
-Dobra Jade lecę. Dziewczyny są na górze. Proszę nie zróbcie nic głupiego.-pocałowała mnie w policzek i wybiegła ze swoim księciem.

*Z pkt. Meggie*

Pożegnałam się z Jade i ruszyłam z Carlosem (od aut. Chodzi mi oczywiście o strój :P) do jego samochodu. Mój kochany zachował się jak dżentelmen i otworzył mi drzwi.
-Gdzie jedziemy?-spytałam zapinając pasy.
-A to niespodzianka.-uśmiechnął się.
-Czyli przez całą drogę mam mieć zamknięte oczy?-spojrzałam na niego.
-Jakbyś mogła.-spojrzał na mnie oczkami słodkiego pieska. I jak mu tu odmówić?
-Dobra!-zasłoniłam oczy ręką. Tylko powiedz mi kiedy będziemy na miejscu.
-Spokojnie.
                              Po jakiś 15 minutach byliśmy na miejscu.
-Jesteśmy!-odsłoniłam oczy i spojrzałam przez okno. Zauważyłam wesołe miasteczko. Jak ci się podoba?
-Żartujesz?! Świetnie!-cmoknęłam go w policzek.
-Uff...już myślałem, że mnie ochrzanisz.-uśmiechnął się.
-No coś ty!-wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do kasy zakupić bilety.
Kasjerka kazała udać się nam do ochroniarza, który skasował bilety i wpuścił przez bramkę.
-To co pierwsze?-złapał mnie za rękę.
-Rollercoster!-pociągnęłam go.
Kolejka była dość długa, ale szybko i sprawnie się ruszyła. Czułam się trochę niekomfortowo, a to wszystko przez tą sukienkę. Gdybym lepiej wiedziała gdzie pójdziemy ubrałam bym spodnie...
Kolejka zaczynała ruszać. Złapałam mocno Carlosa za rękę i zaczęłam piszczeć, ale nie tylko ja. Za nami parę osób też krzyczało. Po skończonej zabawie na kolejce Los wyciągnął mnie do domu strachu. Z pretekstem, że i tak nic już nie słyszy, więc możemy iść. Dostał za to kuksańca w brzuch. Narzekałam trochę na tą propozycję, ale jak obiecał, że będzie blisko mnie w końcu się zgodziłam. Gdy wyszliśmy z budynku miałam dość! Carlos cały czas mnie straszył. Ehh...znudziło mi się już trochę, więc poszliśmy na hot-dogi. Usiedliśmy wygodnie pod stolikiem z parasolem.
-Carlos?-spojrzałam na niego, a on zajadał się już przekąską.
-Hym.-odezwał się z pełną buzią.
-Co z Jamesem?-ugryzłam bułkę.
-Jak to co?-wytarł buzię serwetką.
-Jade się o niego martwi...
-A nie przypadkiem ty?-spojrzał na mnie ze smutnymi oczami.
-Przestań!-pokręcił głową z uśmieszkiem. Dość dziwnym jak na niego.
-Chyba z nim okey.
-Chyba?-podniosłam brwi.
-Oszalał! Kompletnie oszalał!
-Jak to?-ugryzłam hot-doga.
-Chce się oświadczyć Halston!
-Co?!-wyplułam bułkę, a Carlos wybuch śmiechem. Mówisz serio?!
-Tak. Widzę, że też jesteś tego samego zdania co ja z chłopakami.-wytarł mi twarz serwetką.
-Jade się załamie...
-Czemu?-podniósł brew.
-Podkochuje się w nim.-ściszyłam głos.
-Aaa...rozumiem. I mi nie powiedziała!-udał obrażonego.
-To sprawy dziewczyny.-szturchnęłam go w ramię.
-Wiesz, że on chce z nią jechać po pierścionek?
-Nie pozwolę mu na to!-wstałam.
-Spokojnie.-kazał mi usiąść. Jak to zrobisz? Zabierzesz jej telefon?
-Carlos to nie głupi pomysł.-uśmiechnęłam się.
-Przecież żartowałem.-pokręcił głową. Meggie.-spojrzałam na niego. Mam pytanie.
-Słucham.-uśmiechnęłam się.
-No wiesz...-podrapał się po karku.
-Tak?
-Spotykamy się już 2 miesiące.-pokiwałam głową.
-Jeśli chcesz zostanę nią.-uśmiechnęłam się.
-Co? Serio! Ale...
-Chodzi ci o nas jako parę tak?-upewniłam się, a on pokiwał głową. Da się domyślić.-złączyliśmy się w pocałunku, na który tak długo czekałam.
-Przepraszam, ale za 5 minut zamykają.-podszedł do nas ochroniarz, a my się od siebie oderwaliśmy i szybko wybiegliśmy. Carlos oczywiście odwiózł mnie do domu.
-Mogę jutro do ciebie wpaść?-spytał, gdy zatrzymał się pod domem.
-Jasne! A przyjdziesz z Kendallem?
-Kendallem?-zdziwił się.
-Chcę go zeswatać!-uśmiechnęłam się i pocałowałam mojego chłopaka w policzek.
-Będę o 2!-krzyknął przez szybę, a ja mu pomachałam i odjechał.
                               Gdy weszłam do domu, dziewczyny siedziały i oglądały TV.
-Wróciłam!-krzyknęłam ściągając buty.
-Meggie hej! Jak było?-odwróciła się do mnie Ely.
-Świetnie jesteśmy parą!-zaczęłyśmy piszczeć. A bo zapomnę. Jutro przychodzi Kendall.-oznajmiłam, gdy się uspokoiłyśmy.
-Kendall?-zdziwiła się Domi.
-Musicie się poznać-wybuchnęłyśmy śmiechem. Poszłam do kuchni zrobić parę kanapek położyłam na stół i ruszyłam się przebrać. W wygodnych ciuchach wróciłam do dziewczyn i obejrzałyśmy sobie komedie romantyczną pt.: "Czego pragną kobiety".

__________________________________________


Otóż jest 18 rozdział. Trochę go poprawiałam, żeby nie był krótki specjalnie na tę okazję, ale co do wszystkiego dzisiaj Wy macie prawo mnie pouczać (macie tylko jeden dzień w roku :P). Mówcie czy chcecie jakieś nowe zmiany, nowego bloga itd.: Chętnie coś nowego zrobię ^^.

Do następnego :* i zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. Mam nadzieję, że po tak długiej nieobecności zostali tutaj jacyś wytrwali :*.

wtorek, 15 kwietnia 2014

#R.I.P

Hej! :) Takie mini ogłoszonko. ZAWIESZAM BLOGA!! Niestety. Ani Wy, ani ja nie mam czasu... W ogóle nie wiem czy ktoś to czyta :( Ostatnio pod postem dostałam tylko 3 komentarze (za które serdecznie dziękuję :*), a w obserwatorach jest 20 osób! Jest to trochę przykre,ale rozumiem. Blog albo nie spełnia waszych oczekiwań albo po prostu nie macie czasu. Okey skończyłam, ale mam nadzieję, że po burzliwym czasie ktoś jeszcze do mnie tutaj wróci, bo jeszcze nie jedno się wydarzy... I czy Zagubiona Przyjaźń, Przemieni się w Miłość? :).

                                                                                                                                          Lena xx

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 17 "Spacer po L.A zamienił się w nieoczekiwane spotkanie."

*Z pkt. Jade*

Obudziłam się o 10:00. Ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni. Meg, Ely i Domi jadły już płatki, więc ja również je sobie przyrządziłam.
-Macie jakieś plany?-spytałam dosiadając się do stołu.
-Nie.-odpowiedziała Ely.
-To może gdzieś wyjdziemy?-zaproponowałam.
-Jasne! Świetny pomysł! Pokażemy wam Los Angeles.-powiedziała podekscytowana Meg.
-To o której?-spytała Domi spoglądając na swój zegarek.
-Może zaraz?-spojrzałam na nie.
-Okey.-wszystkie odniosłyśmy naczynia i poszłyśmy się przebrać. Zostałam w tych samych ciuchach tylko ściągnęłam chustę, zabrałam z biurka aparat i zeszłam na dół gdzie czekała gotowa Meg.
-Ely! Domi!-krzyknęła, gdy stanęłam obok niej.
Na dole chwilkę później zjawiły się dwie panie.
-Już gotowe?-popatrzała na nie mroźnym spojrzeniem.
-Tak.-odpowiedziały i wyszłyśmy z domu.
Na samym początku Meg zaczęła opowiadać:
-Los Angeles czyli "Miasto Aniołów" zostało założone 4 września 1781 roku przez Felipe Neve'a...-coś jeszcze dalej ciągnęła, ale się wyłączyłam. Ogólnie rolę przewodnika przejął nie kto inny jak ona. Opowiadała w dalszym ciągu o zabytkach itd.: Zawsze interesowała się historią, ale nie została żadnym politykiem ani nic z tych rzeczy. Naszym następnym przystankiem były wzgórza Hollywood. Przyznam szczerze, że zaczęły bolec mnie już nogi, a szłam dalej. Na szczęście trochę się tam zatrzymałyśmy i zjadłyśmy kanapki, które zabrała ze sobą Meg. W końcu Ely i Domi chciały wracać do domu. Wracałyśmy sobie przez park. Zauważyłyśmy również Jamesa i Halston, którzy spacerowali trzymając się za ręce. Zauważyli nas i ruszyli w naszym kierunku.
-Hej dziewczyny!-przywitał się James.
-Hej James!-odpowiedziałyśmy chórem.
-Halston poznaj proszę Meggie, Elizabeth, Dominic i Jade.-wskazał na każdą po kolei. Dziewczyny poznajcie Halston.-uśmiechnął się.
-Cześć!-przywitała się.
-Cześć.-odpowiedziałyśmy.
-James może skoczysz po coś do picia?-spytała blondynka ze słodkim uśmieszkiem.
-Jasne kotku!-pocałował ją w głowę i poszedł w stronę małego sklepiku.
-Jade?
-Tak?-spojrzałam na nią.
-Jesteś przyjaciółką Jamesa, tak?
-Tak...-zdziwiłam się, że zadaje mi takie pytania, ale cóż musi wiedzieć czy nie stanowię dla niej konkurencji. Tym nie musi się przecież martwic.
-Dużo mi o tobie opowiadał.-uśmiechnęła się na co ja również.
-Powiedz Halston ile już ze sobą jesteście?-spytała Domi i wszystkie ruszyłyśmy na pobliską ławeczkę.
-2 lata.-odpowiedziała dumnie.
-Tak się kochacie?-spytała trochę ciszej i sarkastycznie Ely.
-Oj bardzo.-uśmiechnęła się do niej. A jak u was? Macie kogoś?
-Prowadzimy chwilowo samotny tryb życia.-odpowiedziała Domi.
-Jesteśmy singielkami.-uśmiechnęła się Meg jak zwykle dobra dla wszystkich.
-Rozumiem.-pokiwała głową z uśmiechem.
Trochę jeszcze rozmawiałyśmy, aż James przyniósł 6 napoi.
-Wiesz nie musiałeś nam kupować.-powiedziałam kiedy wręczył mi butelkę.
-Przestań. Prezent.-puścił oczko.
-Zaraz się zbieramy, prawda?-spytała Meg, widząc, że byłam w niezręcznej sytuacji.
Pokiwałyśmy na to tylko głowami. Pożegnałyśmy się z zakochaną parką i ruszyłyśmy do domu.
-Nie uważacie, że Halston jest trochę dziwna?-zapytała Domi spinając włosy w kucyk.
-Czemu?-spytałam, ale w głębi też tak czułam.
-Heloł widziałaś ją?-spytała Ely.
-No przecież...-przerwała mi Meggie.
-Te jej tipsiki na paluszkach, a już nie mówię o ciuchach.-wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Meg cicha woda nikt nie wie co powie, a potem każdy się śmieje.
-Dziewczyny przestańcie!-zakończyłam zabawę.
-Ale Jade...-zaczęła Ely, ale jej przerwałam.
-To nie nasze sprawy.-wszystkie spojrzały po sobie i z grobowymi minami weszłyśmy do domu.
Biegiem ruszyłam na górę i wzięłam prysznic.

*Z pkt. Meggie*

Razem z Domi i Ely zastanawiałyśmy się co James widzi w Halston. Ale dla nas to trochę nie logiczna sprawa. Jak tu zrozumieć facetów?!
-To bez sensu. Jest nią tak zauroczony, że aż głupi.-powiedziała Ely, a blondynka przyznała jej rację.
Nagle zadzwonił telefon.
-Odbiorę!-rzuciłam i poszłam odebrać. Słucham?
-Meg?-nie do końca poznałam kto to.
-Tak?-powiedziałam nie pewnie.
-Cześć to ja Carlos!
-Carlos! Cześć! Coś się stało?-byłam strasznie podekscytowana, że rozmawiam z Carlosem. Chciałam krzyczeć, ale w tej sytuacji było to bardzo niestosowne.
-A tak dzwonię. Chciałem zapytać czy robisz coś jutro.
-Jutro? Nie.
-To może gdzieś ze mną wyskoczysz?-ja z Carlosem?! Myślałam, że zaraz przy tym telefonie padnę.
-Okey, a gdzie?
-Może wesołe miasteczko?
-Świetnie!
-Super! Wpadnę po ciebie o 1:00 P.M (od autorki: 13:00 naszego czasu jakby co ^^)
-Okey.
-To pa.
-Pa.-rozłączył się, a ja zaczęłam piszczeć.
-Randka z Latynoskiem?-spytała Domi pojawiając się obok mnie.
-Skąd wiesz?-zaczęłyśmy się śmiać.
Nasze głośne zachowanie sprowadziło na dół Jade.
-Co się stało?-sięgnęła do lodówki po wodę.
-Meg idzie na randkę z Carlosem!-zawołały chóralnie Ely i Domi.
-Serio?! To świetnie!-znowu zaczęłyśmy piszczeć.

----------------------------------------------

Jak się podoba? Mam nadzieję, że jest lepszy niż 16 ^^. Strasznie przepraszam, że tamten wyszedł jak krowie łajno, ale każdy ma jakieś słabsze dni :/. Mniejsza. Mam nadzieję, że uda mi się poprawić te moje "zdolności". Przepraszam, że rozdziały tak rzadko się pojawiają, ale mam dużo spraw na głowie i po prostu brakuje mi czasu... Możemy się umawiać, że rozdziałki będą się pojawiać 1 w miesiącu? Przynajmniej do czasu kiedy sprawy się zluzują :). Okej kończę do zobaczonka za miesiąc :*.
(Mam nadzieję, że zastanę więcej komentarzy niż ostatnio, ale to tylko marzenia ^^)

Zapraszam Was na mojej 2 pozostałe blogi:

 http://worldofvampiresandhumans.blogspot.com/

http://zakazany-owoc-jest-najlepszy.blogspot.com/

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 16 "Szkoda to tylko udawanie..."

* Z pkt. Elizabeth*

Po przygotowaniu Jade sama poszłam się przygotować. Ubrałam moją ulubioną sukienkę, choć wolę spodnie, ale poświęcę się dla Logana. Uczesałam się i umalowałam się. Później ubrałam buty i zeszłam do salonu.
-Uuu...Pani Henderson!-zachichotały dziewczyny, a ja teraz wiem jak czuję się Jade.
-Bardzo śmieszne!-zadzwonił dzwonek do drzwi i ruszyłam otworzyć. Hej!-przywitałam Logana.
-Hej! Możemy iść?-uśmiechnął się.
-Jasne, tylko wezmę torebkę.-zabrała wymieniony przedmiot, pomachałam dziewczyną i ruszyliśmy do jego samochodu.
-Ślicznie wyglądasz!-powiedział i uśmiechnął się, gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
-Dziękuję!-włączył silnik i ruszyliśmy. Logan.
-Tak?-spojrzał na mnie.
-Dlaczego ja mam udawać Twoją dziewczynę? A nie na przykład Meggie?
-Dobre pytanie.-uśmiechnął się. Ty ponieważ się zgodziłaś, a nie Meggie, ponieważ musiałbym się jej długo prosić.-znowu się uśmiechnął.
-No dobrze, a dlaczego nie Domi lub Jade?
-Czy ja naprawdę jestem taki zły i nie nadaję się na chłopaka?
-Nie.-pocałowałam go w policzek i od razu się rozpromienił.
                                                    Po 10 minutach byliśmy pod domem jego rodziców. Zadzwonił, a drzwi otworzyła jego mama.
-Cześć mamo!
-Dzień dobry!-uśmiechnęłam się.
-Dzień dobry! Wejdźcie.-zaprosiła nas do środka. Usiądźcie w jadalni.
Gdy już zajęliśmy miejsca przyszedł jego tata.
-Dzień dobry!-uśmiechnęłam się tak samo jak do pani Henderson.
-Dzień dobry!-odpowiedział i usiadł, a jego mama przyniosła i podała obiad.
-Och Elizabeth nawet nie wiesz jak się cieszymy z tego spotkania! Logan tyle o Tobie opowiadał.-uśmiechnęła się pani Henderson.
-Ja również się bardzo cieszę!-odwzajemniłam uśmiech.
-Ile już ze sobą jesteście?-tym razem odezwał się pan Henderson.
-Tato już mówiłem 2 miesiąc.-odezwał się Logan i przełknął roladę.
-A no tak. Moja skleroza.-zaśmiał się.
Rozmawialiśmy tak sobie jeszcze, aż Loganowi zadzwonił telefon.
-Mamo musimy lecieć!
-Ale obiecałam Ely pokazać zdjęcia.
-Mamo!
-Dobrze innym razem.-uśmiechnęła się i odprowadziła nas do drzwi.
Ubraliśmy się i powoli wychodziliśmy.
-Trzymaj się Ely.-uściskała mnie z całych sił jego mama. Do widzenia!
-Do widzenia!-pomachaliśmy jej i poszliśmy do samochodu.
-Pilny telefon?-spytałam, gdy wyjeżdżaliśmy z ulicy.
-Nie, to tylko Carlos.-uśmiechnął się.
-Wiesz, że ja bardzo chciałam zobaczyć te zdjęcia?
-Może, ale lepiej żeby nie.-wystawił język.
-Co ty takiego opowiedziałeś rodzicom?
-Nic.-uśmiechnął się.
-Logan!
-Jesteśmy!
-Wiesz co?!
-Co?-popatrzał na mnie jak szczeniak.
-To było udane spotkanie.-uśmiechnęłam się.
-Cieszę się. Chcesz je powtórzyć?
-Serio?!
-Czemu nie? Polubili Cię, a ty chciałaś obejrzeć zdjęcia.-uśmiechnął się.
-Okey, tylko nie przychodź z tą wiadomością tak późno.-też się uśmiechnęłam i otworzyłam drzwi.
-Ely?-odwróciłam się, a nasze usta złączyły się w pocałunku. Będziesz moją dziewczyną?-zapytał kiedy się odsunęliśmy.
-Jasne!-zarzuciłam mu ręce na szyję i znów złączyliśmy się w pocałunku, ale nie na długo, bo przerwał nam telefon.
-To Carlos.
-Lec.-pocałowałam go w policzek i wysiadłam.
                                                     Kiedy otworzyłam drzwi, zauważyłam, że dziewczyny oglądają TV.
-Hej!-przywitałam się wchodząc do salonu.
-Hej!-odrzuciły.
-Spotkanie udane?-spytała Jade.
-Jestem dziewczyną Logana Hendersona!-pisknęłam.
-Aaaaa...!!! Gratulacje!-zaczęłyśmy się przytulać i piszczeć.
Po ogarnięciu porozmawiałyśmy trochę jeszcze o spotkaniach moim i Jade, a po konwersacji każda poszła do siebie.

----------------------------------------
Hej! Jak się podobał rozdział? Tylko szczerze... Moim zdaniem jest do bani -.-. Może dlatego, że dopadło mnie jakieś chóbsko i ostatni tydzień ferii muszę leżeć w łóżku -.-  i chyba oszaleję. Ehhh.... Mniejsza.
Przepraszam jakby co za błędy, ale po prostu jestem wykończona i mogłam ich nie zauważyć :/.

Dobra nie użalam się już nad sobą, bo kto to chce czytać ^^. Rozpisywać się już też nie będę czekajcie wytrwale na nexta :).

Pozdrawiam Lena :*








poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 15 "Przeprosinowa "randka" "

Obudziłam się w salonie na kanapie. Rozciągnęłam się i spojrzałam na zegarek,który wisiała na ścianie.
-10!-spadłam z kanapy na Domi.
-Ała!-krzykiem obudziła Ely i Meg.
-Sorry!-pozbierałam się i pobiegłam na schody.
-Co się stało?-krzyknęła za mną Ely.
-Spotkanie!-odkrzyknęłam i wbiegłam do pokoju.
Zabrałam szybko ręcznik i sukienkę,a potem migiem do łazienki.
Po prysznicu wróciłam do pokoju,a tam czekała na mnie Elizabeth.
-Co...-zdziwiłam się.
-Siadaj! Zrobię Cię na bóstwo!-zrobiłam jak kazała i usiadłam na łóżku.
Gdy już skończyła zobaczyła się w lustrze. Makijaż był świetny,a fryzura nie miałam słów.
-Dziękuję!-przytuliłam ją.
-Zawsze do usług.-uśmiechnęła się.
Zbiegłam na dół. Meg i Domi siedziały w piżamach w kuchni.
-Jade ślicznie wyglądasz!-zawołały.
-Dziękuje! To zasługa Ely. A tak właściwie to która godzina?
-Za 5 minut 12!-odpowiedziała Domi.
-Co?!-ruszyłam do drzwi.
-Jade!-odwróciłam się. Czy ty przypadkiem czegoś nie zapomniałaś?-spytała Ely wyciągając w moją stronę szpilki (od aut. Oczywiście dwie ^^)
-Dzięki!-wzięłam od niej buty,ubrałam je i z całych sił ją uściskałam,ta tylko się zaśmiała. Nagle zadzwonił dzwonek. Odwróciłam się i otworzyłam,w drzwiach stał James.
-Jade! Ślicznie wyglądasz!-przywitał się i pocałował mnie w policzek.
-Dziękuję! Ty również niczego sobie.-uśmiechnęłam się i także pocałowałam go w policzek.
Pożegnałam się z dziewczynami i ruszyliśmy do jego samochodu.
-Na jaki film idziemy?-zapytałam,gdy zapalił silnik.
-Niespodzianka.-uśmiechnął się.
-No James!
-Zobaczysz!-znowu się uśmiechnął.
                                       Jak się okazało kino nie było daleko,bo jakieś 10 minut drogi. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do kina.
-To jak? Idziemy?-spytał wyciągając bilety z kieszeni.
-Jasne!-odpowiedziałam promiennie,a on przygarnął mnie do siebie i ruszyliśmy prosto do sali kinowej. Jak się okazało poszliśmy na film pt.: "Niesamowity Spider-man" w 3D. Zmroziłam go wzrokiem,a ten się zaśmiał. Wiem,że od zawsze lubi Spider-man'a,ale mógł wybrać jakiś inny film. W trakcie filmu na przykład gdy Peter Parker spadał w dół na pajęczynie przytulałam się do ramienia Jamesa,ponieważ nie wiem czemu,ale jakoś mnie to przerażało. Po zakończeniu filmu James zabrał mnie jeszcze do wykwintnej restauracji "Dragon Gold".
-Dragon.-zaśmiała się, a mój przyjaciel również,ale przy okazji się zarumienił.
Otworzył drzwi i mnie w nich przepuścił,a kelner stojący przy "bramce" (od aut. Wiecie o co mi chodzi? O takie coś jak jest w tych filmach i kelner stoi przy takim czymś ^^.) i zaprowadził nas do stolika. Usiedliśmy,przeglądnęliśmy menu i kelner przyjął nasze zamówienie.
-Jak podobał Ci się film?
-Świetny!
-Wiem,że pewnie oczekiwałaś czegoś innego,ale wiesz,że lubię Spider-man'a.
-Lubisz? Chyba uwielbiasz.-uśmiechnęłam się. A jak Twój związek?
-Dobrze.-uśmiechnął się. Jesteśmy ze sobą już dwa lata.
-Jak ma na imię ta szczęściara?-uśmiechnęłam się,bo trzeba było okazać jakieś pozytywne przekazy.
-Halston.-pokazał swoje białe ząbki.
-Jak się poznaliście?-drążyła temat.
-Na jednej z imprez.-uśmiechnęłam się,a kelner w tym czasie przyniósł nasze zamówienie.
                                                                 ***
Kiedy skończyliśmy jeść, James zawiózł mnie do domu,pożegnaliśmy się i weszła do domu.
-Hej!-przywitałam się wchodząc i ściągając buty.
-Hej!-zawołały Domi i Meg z kuchni.
-Ely na randce?-spytałam wchodząc do pomieszczenia.
-Już od godziny.-spoglądnęła na zegarek Domi.
-Co robicie?-wyciągnęłam butelkę wody z lodówki.
-Sałatkę owocową.-odpowiedziała Meggie.
-Mmm...pycha. Zostawcie coś dla mnie,ja idę się przebrać.-rzuciłam i poszłam do pokoju.
Po wyciągnięciu ciuchów z szafy i przebraniu się. Gotowa zeszłam na dół.
-Nareszcie!-rzuciłam się na kanapę,a Domi spojrzała na mnie pytająco wchodząc do salonu i siadając w fotelu.
-Przebrałam się.-uśmiechnęłam się.
-Aaa...-pokręciła głową.
-Jak spotkanie?-tym razem spytała Meg siadając w drugim fotelu.
-Byliśmy w kinie na Spider-man'ie i w restauracji.
-Serio? Na Spider-man'ie? Ale się chłopak wykazał.-powiedziała załamana brunetka.
-No wiem,ale film był świetny!-uśmiechnęłam się.
-Skoro tak mówisz.-pokiwały głową oby dwie.
-A o czym rozmawialiście?-dopytywała moja kuzynka.
-Raczej o kim.-poprawiłam ją.
-O Halston?!-wybuchnęły zdziwione.
-Ja zaczęłam ten temat.-nic nie odpowiedziały,tylko poklepały mnie po ramieniu.
-O co chodzi?-spytałam i oczekiwałam na jakąś rozsądną odpowiedź,ale niestety.
-Oj głupiutka Jade.-powiedziała i pokręciła głową Domi.
-Wiesz co?!-udałam obrażoną.
-Oj sorki.-uśmiechnęła się i włączyła tv.

-----------------------------------------------------------

Hoł,hoł,hoł tak wiem spóźniłam się z tym,ale to wszystko z braku czasu i mam takiego lenia,że masakra -.-. Mam nadzieję,że jest o część lepszy niż 14 :). Co do "randki" ^^ Logana i Ely opiszę Wam w 16 rozdziale,żeby było dobrze zrozumiane ^^. Szykujcie się na rozdział z punktu Elizabeth :) ogólnie rozdział zadedykuję Hendersonką <3 mam nadzieję,że tutaj jakieś są :*. Ten rozdział mogę powiedzieć,że jest dla MASLOWEREK :* może nie było Jamesa za dużo,ale coś jednak z nim było ^^. Wiecie jeśli chcecie czegoś więcej między Jade,a Jamesem musicie wytrwale czekać ^^, bo ja ich tak szybko nie połączę :*. Wiem jestem okropna ^^. Koniec tego ględzenia :) następny rozdział dodam jeśli będę miała czas ^^. Więc czekajcie wytrwale i mam nadzieję,że tym razem będzie troszkę więcej komentarzy,ale to już tak w nawiasie :).

Pozdrawiam xoxo.

Ps. Dziękuję serdecznie za pomoc w poszukiwaniu aktorki  podobnej do Jade ^^
Wymienię moje pomocnice ^^:
-Welcome in my live
-Myszka :3
-Z życia wzięte
Bardzo Wam dziękuję za wysiłek może coś rozważę z tych propozycji :*.

Ps 2. Wiem,że moje dodawanie rozdziałów nawala i to dość porządnie,ale cóż takie życie SZKOŁA -.-.
Co do następnego rozdziału to postaram się go dodać jak najszybciej,ale nie obiecuję. Kiedyś na pewno pojawi się moja I jednorazóweczka w karierze ^^,ale ją sknąciłam to już wiem :P (ja mam do niej mieszane uczucia,ale to może tylko dlatego,że jest pierwsza ;). Powiem Wam w sekrecie,że już planuję  II (a w zasadzie już ją napisałam ^^).    Myślę,że II pojawi się w 2014 roku na święto zakochanych :*.


Ps 3. Tak wiem zamęczam Was,ale jeszcze jedna prośba dobrze? :) Skoro pomogłyście mi z aktorką ^^. To znacie może jakiś przystojniaków w wieku od 16-20 lat? Pliska potrzebuję do bloga :*.
Z góry serdecznie i gorąco dziękuję :*.

Okey nie przynudzam bo i tak nikt tego nie czyta :P. Do następnego :*** (w trakcie roku szkolnego postram się dodawać raz w miesiącu ^^).

A i udanego sylwestra życzę Wam małe miśki :*





wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 14 "Strach ma wielkie oczy"

Zabawa była super,ale nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Szybko wszystko powyłączałyśmy i razem ruszyłyśmy w stronę drzwi.
-Co jeśli to jakiś złodziej lub pedofil?-spytał Domi.
-Cii...-uciszyłam ją. Meg jest tu gdzieś włącznik światła?
-Po lewej.-włączyłam go i momentalnie przed domem zrobiło się jasno.
-Kto tam jest?-spytała Ely.
-Logan!-powiedziała Meg,bo znajdowała się najbliżej drzwi.
-Loga!-powtórzyłyśmy wszystkie,ale Ely otworzyła mu drzwi.
-Człowieku wiesz,która godzina?! Napędziłeś nam stracha!-krzyczała Meg.
-Sorry,ale mam sprawę.-podrapał się po karku.
-Jaką?!-spytałyśmy wszystkie.
-Do Ely.-uśmiechnął się.
-Do mnie?-zdziwiła się,a on pokiwał głową i poszli do kuchni.

*Z pkt. Elizabeth*
-Do mnie?-zdziwiłam się,ale i nawet trochę ucieszyłam.
Poszłam z nim do kuchni. Słucham Cię.
-No...
-Powiesz w końcu?!-trochę się wkurzyłam.
-Poudajesz moją dziewczynę?-spytał z uśmiechem,ale jednocześnie się zmieszał.
Ucieszyłam się,ale tylko poudawać to troszkę posmutniałam,ale chyba nie dałam po sobie tego poznać.
-Spoko.-uśmiechnęłam się. Kiedy?
-Jutro.
-I przychodzisz z tym teraz?!
-Teraz mi się przypomniało. Jutro mam spotkanie z rodzicami.-podrapał się po karku.
-Oj Logan,Logan.-zaśmiałam się.
-Czyli się zgodziłaś?
-Tak.
-Dziękuję.-pocałował mnie w policzek. Wpadnę po Ciebie jutro o 2:00 okey.
-Okey.-ruszył do drzwi i wyszedł żegnając się z dziewczynami.

*Z pkt .Jade*
-Czego chciał?-spytałam.
-Żebym poudawała jego dziewczynę.
-To randka?-spytałam upewniając się.
-Z jego rodzicami?-wybuchnęłyśmy wszystkie śmiechem. Domi zamknęła drzwi i wróciłyśmy do oglądania,ale nie na długo,bo zrobiłyśmy się senne,więc Meg wyłączyła telewizor i wszystkie zasnęłyśmy.

--------------------------------------------------------
Rozdział jest do bani!! -.- Kurczę no! Taki bez weny i w ogóle. Ehhh...czekam na Waszą krytykę. Amen. Tak w zasadzie rozdział miał być wcześniej,ale wyszedł jak wyszedł -.-. Mam nadzieję,że 15 będzie lepszy.
Teraz z innej beczki ^^: 
Mogłabym prosić Was o pomoc?? Mam takie pytanie znacie może jakąś aktorkę,piosenkarkę itd.: podobną do naszej głównej bohaterki (Jade) czyli Malese Jow?? Jeśli tak zostawcie info w komie kto to taki (jeśli możecie) ^^. Z góry dziękuję za pomoc :*

Zasypie Was teraz linkiem do mojego nowego bloga mam nadzieję,że się Wam spodoba ^^ i przeczytam jakiś miły komentarz :*:
http://zakazany-owoc-jest-najlepszy.blogspot.com/

Teraz to już wszystko na dziś ^^. Czekam na komcie i pozdrawiam Was Kochane <3. Dziś bez szantażu,bo komentarzy i tak będzie maluśko ze względu na ten jakże "cudowny" (sarkazm) rozdział.

J. 

Obserwatorzy